W Apokalipsie św. Jana możemy przeczytać o znakach, jakie pojawią się przed tym NAJCUDNOWNIEJSZYM Dniem jaki spotka wszystkich ludzi. Znaki na niebie, ziemi. Dlatego musimy być czujni by nie przegapić tych znaków w naszej egzystencji. Oto w 13 stycznia tego roku ukazał się w miejscowości Buchanan (Michigan/USA) dziwny znak na Niebie. Wielki znak na niebie Świątynia Boga w niebie się otwarła i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego Świątyni, a nastąpiły błyskawice, głosy, gromy, trzęsienie ziemi i wielki grad. Potem ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A Niewiasta zbiegła na pustynię, gdzie miejsce ma przygotowane przez Boga, aby ją tam żywiono przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni. I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. Będzie to znak, że kierowane do nich słowo rzeczywiście pochodzi od Pana" - pisał. Kavod musiał mieć całkiem realną postać, bo gdy Bóg "wylądował" nim na Górze Synaj wyglądało to przerażająco: "Góra była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu i uniósł się dym z niej jakby z pieca, i cała góra bardzo Znaki na niebie i ziemi Książka już od 21,98 zł - od 21,98 zł, porównanie cen w 17 sklepach. Zobacz inne Powieści i opowiadania, najtańsze i najlepsze oferty, opinie.. Powieść „Wszystkie znaki na niebie i ziemi” z pewnością spełni Twoje oczekiwania! Przygotuj się na dużą dawkę wrażeń – zarezerwuj kilka wieczorów na naprawdę niesamowitą lekturę! Główna bohaterka „Wszystkich znaków na niebie i ziemi”, siedemnastoletnia Josie Saint-Martin po latach wraca do swojego rodzinnego . Według przepowiedni Królowej Saby koniec świata zapowiada siedem znaków. Michalda, Królowa Saby, przez wielu wciąż uznawana jest za jedną z największych wizjonerek w historii ludzkości. W swoich przepowiedniach zawarła narodziny Jezusa Chrystusa, globalne konflikty, postęp technologiczny czy wojny światowe. Otwarcie mówiła również o końcu świata. Na przepowiednie Królowej Saby składają się trzy księgi i to właśnie w ostatniej zawarła siedem znaków, które poprzedzają koniec świata. Gdy wszystkie staną się rzeczywistością, czeka nas Armagedon, czyli ostateczny koniec ludzkości. Ile z przepowiedni już się spełniło, a ile jeszcze przed nami? Oto przepowiednia Królowej Saby o końcu świata. Krzysztof Jackowski obchodzi dziś urodziny: ,,Nie byłem zwykłym dzieckiem. Lubiłem samotność" Przepowiednie Królowej Saby Przepowiednie Królowej Saby Michaldy według większości źródeł pochodzą z 875 roku przed narodzeniem Jezusa Chrystusa. Historia mówi, że w tym roku odwiedziła króla Salomonam by opowiedzieć mu o swoich wizjach, które dotyczyły losów świata. Król Salomon za każdym razem kazał je spisywać swojemu kronikarzowi. I tak z różnych tłumaczeń i przekładów przepowiednie Królowej Saby ukazały się w Polsce w tomiku pod tytułem: Mądra Rozmowa Królowej ze Saby z Kró­lem Salomonem i zostały wydane przez Warszawską Drukarnię w 1916 roku. Królowa przewidziała między innymi narodziny i męczeńską śmierć Jezusa, konflikty o globalnym zasięgu, ogromny postęp technologiczny, pojawienie się Napoleona, ale także wybuchy wojen w Europie. W swoich przepowiedniach Królowa Saby zaznacza jednak, że Bóg będzie ludzi napominał ukazując im znaki na niebie, „ale ludzie pozostaną zatwardziali w grzechach, a serce ich pozostanie nieczułe na dobro i cnotę”, czytamy. Więcej o przepowiedni Królowej Saby przeczytasz tutaj>> Przepowiednie Królowej Saby - koniec świata Królowa Saby przepowiedziała także koniec świata. „Jeśli dobrze czynić będą i Bogu posłuszeństwo oddadzą, On doda im lat jeśli zaś Boga obrażać będą i w grzechach brnąć, Bóg odpłaci im się i skróci liczbę lal istnienia świata. Ludzie wiedzieć nie mogą, kiedy nastąpi dzień sądu ostatecznego, wiadome są nam te znaki i cuda, jakie przedtem objawiać będą. Zaś mogę, ci królu powiedzieć to tylko, o czym sama wiem, że przed końcem świata objawi się ludziom siedem znaków, objawiając ludziom wolę Bożą, że skończyć się ma życie na ziemi i nastąpi to, co komu będzie przeznaczone”, zapowiedziała Michalda. O jakich znakach mowa? Pierwszy znak dotyczyć będzie zwierząt i ich odmiennego zachowania. Według Królowej Saby „wszystkie stworzenia, które żyją, poczną się krwią pocić tak, że krople krwi całe ciało obsiądą i spływać będą z cierpieniem wielkim połączone to będzie”, czytamy. Drugi znak dotyczyć będzie nieba. Michalda przewiduje, że księżyc się „przemieni i pocznie od wschodu się pokazywać, nawodząc lęk i przestrach w sercach ludzkich, iż pokutę czynić będą i modły odprawiać”. Trzecim znakiem będą zmiany na niebie. W przepowiedni Saby czytamy, że słońce, księżyc i gwiazdy będą lśniły czerwonym blaskiem, a „ludzie w rozpaczy ręce załamywać będą i oczy z żałości ku niebu podnosić zaczną, jak okazanie żalu”. Czwartym znakiem będzie zesłanie przez Boga posuchy na ziemię. Według Michaldy wyschną wszystkie drzewa i rośliny. Piątym znakiem ma być zapadanie się ziemi „w miejscach zapadłych zaś wyjdą ognie i dymy, ludzie zaś zwątpią o wszystkim i śmierci czekać będą”. Ostatnie dwa znaki dotyczyć będą zmian w strukturze ziemi: „Szósty znak, gdy wody wystąpią z brzegów i żywym płomieniem palić zaczną, a ludzie umierać będą ze strachu, nie mogąc umrzeć naprawdę. Siódmym i ostatnim znakiem będzie ten, gdy poruszy się powierzchnia ziemi, gdy góry i pagórki równać się będą i zapadać, a ludzie nie będą wiedzieli nawet, gdzie się znajdują i w przestrachu kręcić się poczną jak błędne owce”, czytamy. Zdaniem królowej Saby te siedem znaków objawi się, wieszcząc zbliżający się sąd ostateczny. W międzyczasie na urodzi się na ziemi Antychryst, który będzie znany na całym świecie i będzie nauczał i rozpowszechniał swoją naukę, odciągając ludzi od wiary. Wielu ludzi uwierzy w jego magiczną moc, a Ci, którzy nie będą chcieli się do niego dołączyć, będą prześladowani. Koniec świata w przepowiedni Królowej Saby „Tym sposobem wielu ludzi ku sobie nakłoniwszy z piekłem całym wielkiej nadziei oddawać się będzie, wówczas Bóg dla uratowania i dania ludziom pomocy ześle na ziemię dwóch kaznodziejów, którzy uczyć będą lud i ukazywać im sidła, jakie na dusze ich nastawił szatan i opętał. A nazywać się będą ci dwaj Enoch i Eljasz, którzy złotoustą wymową od Boga obdarzeni, lud z błędnych dróg sprowadzą. Ci wskażą na pochodzenie Antychrysta piekielne i śmiało z nim walczyć poczną. Wtedy Antychryst zapała wielkim gniewem, rozkaże pojmać ich, uśmiercić i zwłoki zostawić na ulicy nie pogrzebane przez cztery dni. Na czwarty dzień rozlegnie się głos z nieba i cudownie powstaną dwaj nauczyciele. A w promiennym obłoku w górę się uniosą. I wówczas roztworzą się nieba, błyskawice przelatywać będą, siedem tysięcy ludu zabije, dziesiątą część Jerozolimy spali, a ci z ludzi, którzy pozostaną nawrócą się do prawdziwego Boga”, czytamy w przepowiedni Królowej Saby. Następnie dojdzie do walki świętego Archanioła Michała z Antychrystem, a „na stolicy Mesjaszowej zasiądzie św. Piotr Papież i drugi rzymianin również Piotr. Bowiem apostoł Piotr będzie pierwszym Papieżem, pasącym trzodę chrześcijańską, a ostatnim papieżem, który dokończy będzie też Piotr. Wtedy ostatni poganie, żydzi i turcy widząc, Anioła Michała i dwóch kaznodziejów czyniących cuda na ziemi, nawrócą się wejdą na drogę cnoty i poczną żywot bogobojny. I wtedy, przyjdzie na ludzi dzień sądu, dzień gniewu Pańskiego. Rozlegnie się najpierw złożony z siedmiu piorunów grzmot straszliwy, trwający siedem dni, a który moc tak wielką posiadać będzie, iż miasta, mury, fortece i zamki walić się będą w gruzy. Jednakże z ludzi nie umrze nikt, a wtedy dopiero, gdy będzie przeznaczone iż wszystko ma się skończyć”. Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Autor Wiadomość Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10Posty: 4921 Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Teresse - jest uleczalna na takiej samej zasadzie jak nałogi są uleczalne, można nie mieć objawów, być zdrowym w sensie dobrego funkcjonowania,z tym że to nie wyleczenie a remisja czyli uleczenie - niech tylko taka osoba zapomni, że ma zwichrowany układ nagrody, to albo wróci do starego nałogu albo się wpakuje w tego dobrze wiesz co się dzieje gdy w stanie takiego pozornego zdrowia chory na schizofrenię uzna że nie potrzebuje leków , bo w końcu od dłuższego czasu 'jest zdrowy'.Uleczalne są epizody chorobowe, nie sama choroba - to wyraźnie wynika z tekstu który podałaś, autorka wyjaśnia że mitem jest to że jak ktoś ma schizofrenię to ciągle będzie miał objawy, bo one są jaka jest różnica między słowami uleczalne a wyleczalne?Właśnie taka , że schizofrenia i uzależnienia są uleczalne, ale nie wyleczalne... Uleczyć można i to całkowicie objawy schizofrenii, ale nikt nie mówi o jej całkowitym marginesie - objawy schizofrenii to w dużej mierze całkowite przeciwieństwo zaburzeń ze spektrum autyzmu. Tam osoby myślą zbyt liniowo, zbyt sztywno, zbyt dosłownie, mają ogromne problemy z symboliką, zbyt mało odnoszą do siebie, patrzą na świat praktycznie 3osobowo, wręcz przedmiotowo. Schizofrenicy nawet podczas remisji myślą wielowątkowo, zbyt szeroko, zbyt płynnie, często wszędzie widzą symbole, znaki, wzorce, nawet tam gdzie ich nie ma, zbyt wiele odnoszą do siebie, traktują siebie jako podmiot i cel wszystkiego... To oczywiście potworne uogólnienie, bo mamy całe spektrum autyzmu i całe spektrum zaburzeń schizofrenicznych, nabiera to sensu jak się dołoży kolejny wymiar zaburzeń afektywnych oraz kolejne wymiary cech osobowości. Osoby autystyczne prawie nigdy nie są religijne,żyją bardzo materialistycznie, metafizyka nie ma znaczenia. Osoby z schizofrenią są na ogół bardzo religijne, jak nie religia to teorie spiskowe, koncentrują się na metafizyce, ale raczej bez systematyki dociekań filozoficznych...Te cechy w większości przypadków nie znikają, i na ich podstawie można dość łatwo dojść do tego co poza lekami pomaga chronić się przed nawrotami a co może je psychiczne mają bezpośrednie odwzorowanie w - jak chcesz tłumaczyć to sobie demonami to powiem Ci w sekrecie, że mieszkają w niektórych substancjach, które tylko przez przypadek oddziałują na układy głównie dopaminy i serotoniny, których to praca jest zaburzona podczas różnych zaburzeń psychicznych i od rodzaju tego zaburzenia zależy jaka to choroba i jak ją leczyć. Ale oczywiście receptory i ich ligandy to mity, bo to wszystko sprawka demonów _________________'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni... Śr lis 14, 2018 18:52 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? IrciaLilith napisał(a):Teresse - jest uleczalna na takiej samej zasadzie jak nałogi są uleczalne, można nie mieć objawów, być zdrowym w sensie dobrego funkcjonowania,z tym że to nie wyleczenie a remisja czyli uleczenie - niech tylko taka osoba zapomni, że ma zwichrowany układ nagrody, to albo wróci do starego nałogu albo się wpakuje w tego dobrze wiesz co się dzieje gdy w stanie takiego pozornego zdrowia chory na schizofrenię uzna że nie potrzebuje leków , bo w końcu od dłuższego czasu 'jest zdrowy'.Uleczalne są epizody chorobowe, nie sama choroba - to wyraźnie wynika z tekstu który podałaś, autorka wyjaśnia że mitem jest to że jak ktoś ma schizofrenię to ciągle będzie miał objawy, bo one są uleczalneWiem, czyli w praktyce jet nieuleczalna... Leki, leki...są przeraźliwe tanie... nawet Państwo polskie uznaje, że nie chce naszych urojeń.... a są takie fajne... IrciaLilith napisał(a):Osoby z schizofrenią są na ogół bardzo religijne, Czyli co mam uznać, że ciągnie mnie do Boga, bo mam schize? Śr lis 14, 2018 19:01 IrciaLilith Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10Posty: 4921 Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Tak definitywna bym nie była, ale fakt faktem osoby ze spektrum autyzmu są bardzo niereligijne, często wręcz antyreligijne. To nie ich wina że świat abstrakcji w ich modelu jeśli istnieje to jest tam miejsce na wzory matematyczne i jeśli już uznają Boga to właśnie jako super wzór... Co jest moim zdaniem ciekawą innym jest duchowość a czym innym religijność, jak dla mnie cała obrzędowość ma w sobie coś z schizofrenii z kompulsami... Może więc w pewnym sensie przed nimi ratować wiele osób, bo zaspokaja tego typu ciągotki, bo i tak sobie jakieś objawienia i rytuały zrobią a tak mają gotowe i przemyślane, są zakreślone pewne ramy i gdy polecisz za mocno inni wyznawcy mogą ściągnąć Cię na ziemię, no i inaczej się traktuje człowieka religijnego niż wierzącego w reptilian... Znasz to - gdy jedna osoba ma urojenia to choroba, gdy duża grupa to religia. Z tym że osoby traktujące wszystko czego nie da się zmierzyć i zbadać aparaturą naukową ani wyliczyć za urojenia też nie są zdrowe psychicznie, bo znajdowanie doznań duchowych w wzorach matematycznych z perspektywy otoczenia normalne nie jest Osobiście uważam że dla osób z zaburzeniami religia zazwyczaj jest czymś dobrym, z tym że należy się wystrzegać skrajnych nurtów czyli Kościołów gdzie się zachwycają 'charyzmatami' typu mówienie językami, w znaczeniu wyrzucania z siebie bezsensownych głosek i w drugą stronę ruchy ascetyczne też uważam za ryzykowne, bo zauważ że masz skłonność do totalnego angażowania się i dlatego warto angażować się tylko w to gdzie są jakieś bufory bezpieczeństwa. Podobnie z nałogowcami - sport tak, ale nie wyczynowy , bo stanie się kolejnym destrukcyjnym nałogiem zajmującym 90% czasu, religia tak , ale musi być też czas na życie, jakaś równowaga... _________________'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni... Śr lis 14, 2018 19:55 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? IrciaLilith napisał(a):Osobiście uważam że dla osób z zaburzeniami religia zazwyczaj jest czymś dobrym, z tym że należy się wystrzegać skrajnych nurtów czyli Kościołów gdzie się zachwycają 'charyzmatami' typu mówienie językami, w znaczeniu wyrzucania z siebie bezsensownych głosek i w drugą stronę ruchy ascetyczne też uważam za ryzykowne, bo zauważ że masz skłonność do totalnego angażowania się i dlatego warto angażować się tylko w to gdzie są jakieś bufory bezpieczeństwa. Podobnie z nałogowcami - sport tak, ale nie wyczynowy , bo stanie się kolejnym destrukcyjnym nałogiem zajmującym 90% czasu, religia tak , ale musi być też czas na życie, jakaś równowaga...Ja mówiłam sanskrytem i Bóg to był "om"..hehe akurat się zgadza... nie wiem skąd mój umysł to wytrzasnął...Ja uważam że trzeba iść w skrajność...jak mówił Wyszyński "Postawiłem wszystko na Maryję".... Śr lis 14, 2018 20:03 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? napisał(a): Podczas Komunii św. powtarzałam często te słowa Naśladowania: ,,O Jezu! słodyczy niewysłowiona, zmień dla mnie w gorycz wszystkie pociechy ziemi!...” Śr lis 14, 2018 20:25 IrciaLilith Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10Posty: 4921 Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Twoje życie, Twoje decyzje, po prostu z wszelkimi skrajnościami trzeba uważać, bo prowadzą do przepaści że tak to ujmę. Pełne zaangażowanie w coś nie musi iść w parze z wpadaniem w destrukcyjne prostu przez swoją chorobę pewne rzeczy, zachowania, sytuacje wywierają na Twój mózg większy wpływ niż przeciętnie, na pewne sprawy jesteś wrażliwsza, ma to swoje wady, ale może mieć też plusy, zauważ że chyba nie ma wybitnego artysty, który swojej niezwykłej wrażliwości estetycznej, kreatywności, nie przypłacił takimi lub innymi problemami psychicznymi...Do tego: proście a będzie wam dane, prosisz o gorycz to nie dziw się że ją otrzymujesz... Jednorazowe prośby ,sprzeczne z innymi myślami mogą nie zadziałać, ale wielokrotne powtarzanie plus wrażliwy i kreatywny umysł może Ci zaserwować sporo tej goryczy, tylko pytanie czy tego chcesz, a jeśli tak to niby po co? _________________'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni... Śr lis 14, 2018 21:11 Mrs_Hadley Moderator Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30Posty: 1817 Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? IrciaLilith napisał(a): Osoby z schizofrenią są na ogół bardzo religijneNiewiele badań poświęcono na analizę religijności osób chorujących na schizofrenię, a te które są, nie ferują tak jednoznacznych wniosków, jak ten, który zaprezentowałaś powyżej. Jeżeli są badania, gdzie można znaleźć wniosek na którym bazujesz, będę wdzięczna za wskazanie badań wynika, że religijność osób chorych na schizofrenię jest porównywalna z rozkładem statystycznym w społeczeństwie. Wskazuje się ogólnie pozytywny wpływ religii w radzeniu sobie z chorobą, zwłaszcza gdy chory jest zaangażowany w praktyki religijne, ale dotyczy to objawów negatywnych, w przypadku objawów pozytywnych taka zależność nie zachodzi. Ogólnie rzecz biorąc, praktykujący wierzący lepiej funkcjonuje w życiu, łatwiej mu się zaadaptować psychospołecznie, cieszy się ogólnie lepszym zdrowiem. Badania były jednak przeprowadzanie na pacjentach stabilnych klinicznie, wśród których nie występowały współistniejące choroby. @Teresse, rozumiem że masz potrzebę poczuć się wyjątkowo jak święci i wziąć krzyż, który nie jest Twój. Tylko cała sztuka polega na tym, że trzeba poddać swe wizje i pomysły pod osąd Kościoła, choćby w osobie księdza. O dobrego stałego spowiednika warto się modlić, ale to nie oznacza samowolki w rozeznawaniu różnych głosów w głowie, bo istotna jest pokora, a więc posłuszeństwo. Nawet średni spowiednik jest lepszy od żadnego i jeżeli powie, że droga św. Tereski nie jest dla Ciebie, wtedy Twoja postawa wobec tych słów odsłoni prawdę. Ludzie przychodzili do do a oni nieraz mówili im, że droga którą podążają nie jest dobra dla nich. Do przyszła jedna z jego duchowych córek, która miała silne pragnienie, by wstąpić do Karmelu. Na drodze do szczęścia stanąć jej ojciec, który uparł się, że do żadnego zakonu nie pójdzie. Duchowa córka wiedziała, jak ważny jest dla ojca, więc udała się do niego, aby ją pocieszył i wsparł w jej wyborze. Duchowny po wysłuchaniu jej historii powiedział jej, że ojciec ma rację i kiedyś mu za to podziękuje. Dziewczyna nie była pocieszona, tylko zła, ale ostatecznie nie poszła do zakonu. Czy Twoją drogą są umartwienia, jakie brali na siebie święci? Bóg nie zmusza do podjęcia wyrzeczeń, osoba która się ich podejmuje, zbliża się do Boga, a Ty jesteś tak nieszczęśliwa z powodu swoich decyzji, że nawet rzucasz przekleństwami względem Boga, jawnie mówisz o swoim kryzysie wiary. Nie takie były owoce umartwień świętych, dlatego trudno zrozumieć Twój upór. Skup się na swoim dobrostanie pscyhozdrowotnym, odstaw okultystyczne ciągoty na bok, bo wciąż traktujesz znaki jak jakąś magię, zdaje się, że nie jesteś do końca świadoma swojej choroby, a to również utrudnia Ci odnalezienie swojej drogi do Boga. Może poznaj siebie, zgłąb tematy z zakresu swojej choroby (tylko takie, pod którymi podpisują się lekarze lub inne specjalistyczne strony poświęcone Twojej jednostce chorobowej), naucz się żyć sama ze sobą, reszta spraw poukłada się z czasem. _________________Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg. 1 Kor 3, 7 Śr lis 14, 2018 21:13 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Co do tych umartwień to bardziej chciałabym je robić niż je robię...Obecnie jestem w sytuacji, że odsunięcie tych dobrowolnych umartwień nie zmieni wiele mojego życia...Także przekleństwa do Boga to raczej lecą za tą psychozę, bo naprawdę, to co opisałam to tylko czubek góry lodowej tego co przeżyłam... Mrs_Hadley napisał(a):a Ty jesteś tak nieszczęśliwa z powodu swoich decyzji, No właśnie niezbyt ze swoich...tylko Boga...Nawet najmniejsza rzecz się nie dzieje bez Jego woli...Chociaż w sumie powierzyłam się tym aktem św. Tereski, to mogłam się spodziewać niespodzianek...Krzyż to prezencik od Boga...Cytat z "Dzienniczka" nr 343 napisał(a):Jezu, dziękuję Ci za codzienne drobne krzyżyki, za przeciwności w moich zamiarach, za trud życia wspólnego, za złe tłumaczenie intencji, za poniżanie przez innych, za cierpkie się obchodzenie z nami, za posądzenia niewinne, za słabe zdrowie i wyczerpanie sił, za zaparcie się własnej woli, za wyniszczenie swego ja, za nieuznanie w niczym, za pokrzyżowanie wszystkich planów. Dziękuję Ci, Jezu, za cierpienia wewnętrzne, za oschłości ducha, za trwogi, lęki i niepewności, za ciemność i gęsty mrok wewnętrzny, za pokusy i różne doświadczenia, za udręki, które wypowiedzieć trudno, a zwłaszcza za te, w których nas nikt nie zrozumie, za godzinę śmierci, za ciężkość walki w niej, za całą jej gorycz. (...) W Tobie, Panie, wszystko dobre jest, co daje ojcowskie Twe serce; nie przenoszę pociech nad gorycze ani goryczy nad pociechy, ale za wszystko dziękuję Ci, Jezu. IrciaLilith napisał(a):Do tego: proście a będzie wam dane, prosisz o gorycz to nie dziw się że ją otrzymujesz... Jednorazowe prośby ,sprzeczne z innymi myślami mogą nie zadziałać, ale wielokrotne powtarzanie plus wrażliwy i kreatywny umysł może Ci zaserwować sporo tej goryczy, tylko pytanie czy tego chcesz, a jeśli tak to niby po co?Nie wierzę, że to się wydarzy poza Wolą Boga...jeśli moja prośba o gorycz była zła np. zbyt wielka na moje siły, to nie została przyjęta przez Boga...Nie powtarzam tego aktu często...raz go wypowiedziałam chyba... Cz lis 15, 2018 11:38 Mrs_Hadley Moderator Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30Posty: 1817 Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Cytuj:Także przekleństwa do Boga to raczej lecą za tą psychozę, bo naprawdę, to co opisałam to tylko czubek góry lodowej tego co przeżyłam... Zastanów się nad motywami swoich umartwień. Święci również chorowali i przyjmowali choroby jako krzyż. Jedna z córek duchowych Elena Montelli chorowała od dzieciństwa, rodzice dbali o nią, chcąc uczynić jej życie bardziej znośnym, jednak po nawróceniu ich córka nie pozwalała już na chronienie jej przed światem, ofiarowywała bóle fizyczne Chrystusowi. To z myślą o niej pisał akt oddania się Jezu, Ty się tym zajmij. Przesłanie tego aktu jest jasne: jeżeli kogoś coś dręczy, przeżywa dramat, niech zamknie oczy i odda Bogu wszystko. Warunkiem jest, aby osoba, która w ten sposób się modli, nie kombinowała, ani nie obmyślała własnych rozwiązań. W kontekście choroby, wyjaśniał znaczenie bądź wola Twoja, jako w Niebie, tak i na ziemi, aby oddać sprawy w ręce Boga. Jeżeli choroba postępuje zamiast zanikać, nie należy się burzyć, niepokoić, ani zamartwiać, tylko zawierzyć się Bogu. Nawet jeżeli oznacza to pójście na krzyż. Krzyża się nie wybiera, tak jak nie wybiera się choroby. Cierpienia spowodowane przez chorobę, nie pochodzą od Boga, ból jest częścią życia człowieka, jak każda istota biologiczna jesteśmy niedoskonali i podlegamy prawom natury. Wciąż nie możesz pogodzić się z tym, że trafiło na Ciebie, ale czy chciałabyś, aby trafiło na kogoś z Twoich bliskich? Cytuj:No właśnie niezbyt ze swoich...tylko Boga...Nawet najmniejsza rzecz się nie dzieje bez Jego woli...Czyli człowiek nie grzeszy? Ukradnie coś w sklepie, zamorduje dziecko, skrzywdzi sąsiada, odczytasz wolę Boga zgodną ze złem? Bóg chciał, abyś rzucała przekleństwami w jego kierunku, potrzebuje takiej napiętej relacji? I nie ma już decyzji Teresse, Mrs_Hadley czy IrciLilith, wszyscy jesteśmy marionetkami Boga? Kupy się to nie trzyma, chyba że wyznajesz, jakoby wszyscy byliśmy bogami. Wola Boża przejawia się w dobru, w dążeniach zmierzających w kierunku poznania prawdy i zbawienia. Czyniąc zło, nie mogę przypisać tego aktu woli Bożej, bo zło oddala mnie od Boga. Cóż więc znaczy, że nic nie dzieje się bez Jego woli? Nic nie dzieje się na próżno, i żadna sytuacja, w której pogrążony jest chrześcijanin, nie jest całkowicie odporna na miłość. Żadna noc nie jest taka długa, by można było zapomnieć o radości poranka. I im ciemniejsza jest noc, tym bliższy jest brzask poranka. Jeśli pozostajemy zjednoczeni z Jezusem, nie paraliżuje nas zimno trudnych momentów; i gdyby nawet cały świat przemawiał przeciwko nadziei, gdyby głosił, że przyszłość przyniesie tylko czarne chmury, chrześcijanin wie, że w tej właśnie przyszłości powróci Chrystus. Nikt nie wie, kiedy to nastąpi, ale myśl, że na końcu naszej historii jest Jezus miłosierny, wystarcza, by ufać i nie przeklinać życia. Wszystko zostanie zbawione. Wszystko. Będziemy cierpieli, będą chwile budzące gniew i oburzenie, ale słodka i przemożna pamięć o Chrystusie oddali pokusę myślenia, że to życie jest poznaliśmy Jezusa, możemy jedynie obserwować historię z ufnością i nadzieją. Jezus jest jak dom, a my jesteśmy w środku i przez okna tego domu patrzymy na świat. Dlatego nie zamykajmy się w sobie, nie opłakujmy melancholijnie przeszłości, myśląc, że była złota, lecz patrzmy zawsze przed siebie, na przyszłość, która nie jest wyłącznie dziełem naszych rąk, lecz przede wszystkim stanowi przedmiot stałej troski Bożej opatrzności. Wszystko, co jest nieprzejrzyste, pewnego dnia stanie się myślmy, że Bóg sam sobie nie zaprzecza. Nigdy. Bóg nigdy nie zawodzi. Jego wola w stosunku do nas nie jest mglista, lecz jest wyraźnie określonym planem zbawienia: Bóg «pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy» (1 Tm 2, 4). Dlatego nie zdawajmy się na bieg wydarzeń z pesymizmem, jak gdyby historia była pociągiem, nad którym została utracona kontrola. Rezygnacja nie jest cnotą chrześcijańską. Tak jak nie jest postawą chrześcijańską wzruszanie ramionami czy pochylanie głowy w obliczu losu, który się nam wydaje ... ma plan względem każdego człowieka, ale nie jest to absolutna kontrola nad naszym życiem. Dał człowiekowi wolną wolę, by decydował o sobie, wybierając pomiędzy złem a dobrem. Komu więcej dano, od tego się więcej wymaga, zatem odpowiedzialność za wolność osoby zdrowej będzie się różnić od odpowiedzialności chorego, zwłaszcza psychicznie. Bóg szanuje wolność człowieka, dlatego nawet jeżeli jego stworzenie wybierze zło, nie znaczy to, że taka była wola Boga, ale że Opatrzność czuwa cały czas, nie ma takiego zła, z którego Bóg nie mógłby wyprowadzić większego dobra. Trzeba tylko naszego zaufania, zawierzenia siebie Jemu, by On mógł działać nie tak, jak my chcemy, ale zgodnie z Jego planem, który zakłada dobro. _________________Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg. 1 Kor 3, 7 Cz lis 15, 2018 21:32 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Mrs_Hadley napisał(a): Cierpienia spowodowane przez chorobę, nie pochodzą od Boga, ból jest częścią życia człowieka, jak każda istota biologiczna jesteśmy niedoskonali i podlegamy prawom natury. Wciąż nie możesz pogodzić się z tym, że trafiło na Ciebie, ale czy chciałabyś, aby trafiło na kogoś z Twoich bliskich? A od kogo pochodzą? "Dzienniczek" wyraźnie mówi, że nic najmniejszego się nie dzieje bez woli Boga...oraz Faustyna dziękuje Bogu za cierpienia...przytaczałam wcześniej te cytaty...więc sorki jak mam Dzienniczek vs Twoja opinia to wybieram wiarę w Dzienniczek...Nie kupuję tego, że to Bóg w końcu powstrzymał psychozę i Jemu mam za to dziękować, zanim stały się jakieś naprawdę wielkie szkody ( nie licząc utraty prac i mieszkania oraz mojego roweru, który był moim przyjacielem, tyle razem przeszliśmy ) - ale za samą psychozę nie odpowiada...Czyli co dobre to od Boga, a zło nie wiadomo skąd...Mogę się z tym pogodzić...w sensie z chorobą...ja patrzę przez pryzmat wieczności..jak moi najbliżsi uniknęli choroby a mają na tym stracić w wieczności - to co za zysk?Jeszcze powiem, że to nie jest tak, ze przed diagnozą moje życie było usłane różami...może lepiej bo jeszcze trudniej byłoby stracić to wszystko....a tak mogę oczekiwać na ulgę po śmierci..może tak a może nie... ...choć jak myślę, że jeszcze z jakieś 40 lat w "postach i modlitwie"...to ta myśl powoduje chęć napicia się... Mrs_Hadley napisał(a):Nic nie dzieje się na próżno, i żadna sytuacja, w której pogrążony jest chrześcijanin, nie jest całkowicie odporna na miłość. Żadna noc nie jest taka długa, by można było zapomnieć o radości poranka. I im ciemniejsza jest noc, tym bliższy jest brzask poranka. Jeśli pozostajemy zjednoczeni z Jezusem, nie paraliżuje nas zimno trudnych momentów; i gdyby nawet cały świat przemawiał przeciwko nadziei, gdyby głosił, że przyszłość przyniesie tylko czarne chmury, chrześcijanin wie, że w tej właśnie przyszłości powróci Chrystus. Nikt nie wie, kiedy to nastąpi, ale myśl, że na końcu naszej historii jest Jezus miłosierny, wystarcza, by ufać i nie przeklinać życia. Wszystko zostanie zbawione. Wszystko. Będziemy cierpieli, będą chwile budzące gniew i oburzenie, ale słodka i przemożna pamięć o Chrystusie oddali pokusę myślenia, że to życie jest ten brzask jest niepewny, bo rozumiem chodzi o życie po śmierci...Jestem uwikłana w grzech "kradzieży" spadku...jak rozumiem grzech ciężki...bo okazało się, że wujek sobie zachowek ze spadku życzy, jak już pieniążki zostały wydane...Teraz jestem na rencie i teoretycznie mogłabym go spłacać z renty, ale sorki nie będę odbierać sobie ostatniej przyjemności z życia...jaką są zakupy...tak więc pewnie do Komunii w Boże Narodzenie nie pójdę, ani Wielkanoc...do momentu jak moja sytuacja finansowa się poprawi... Także mów mi o "brzasku"... Po życiu pełnym cierpień obudzę się w piekle... Tak wiem i będzie to moja wina...Cóż za Dobra Nowina... Mrs_Hadley napisał(a):Dlatego nie zdawajmy się na bieg wydarzeń z pesymizmem, jak gdyby historia była pociągiem, nad którym została utracona kontrola. No nie wiem mój pociąg odzyskał kontrolę po tym jak sama poprosiłam o wezwanie do mnie karetki, rozumiem, że tutaj to też zasługa Boga a nie moja, i nie ślepy traf...i wylądowałam w psychiatryku w mieście związanym z jedną ze świętych Karmelu...o patrzcie, znak ukazał się na niebie Tyle tych znaków w moim życiu...Że doprawdy jestem jak Kafarnaum...Więc jeszcze niżej do piekła... Lepiej być Sodomą i Gomorą... Pt lis 16, 2018 11:32 IrciaLilith Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10Posty: 4921 Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Próbowałam odnaleźć badania dotyczące korelacji wiary religijnej szczególni głębokiej wiary religijnej z zaburzeniami ze spektrum autyzmu oraz spektrum zaburzeń schizoafektywnych, ale gdzieś się zawieruszyły, prawie tak samo jak potrafią znikać ciekawe badania dotyczące różnic płciowych, inteligencji oraz ras ( to nie cenzura, jak się zapisze link to się ma, po prostu są odpowiednio olewane przez wyszukiwarki, ale to taka moja prywatna to bez większego znaczenia, bo spokojnie mogę uznać że oparłam się na być może nierzetelnych badaniach z Czech i Holandii, bo w krajach gdzie wierzących jest znaczna większość oczywiście korelacji nie będzie. Pamiętam także że autorzy wiele uwagi poświęcili także korelacji z 'typem artysty', oraz bardzo wyraźnie podkreślali że istnienie korelacji nic nie mówi o związku przyczynowo- skutkowym i że absolutnie nie sugerują że religijność jest przyczyną zaburzeń psychicznych lub jej okazji znalazłam dwa mega ciekawe opracowania, może długie, ale uważam że osoby zainteresowane tematyką rozpoznawania co jest o Boga a co jest zaburzeniem psychicznym mogą na tym wiele skorzystać. Sama nie jestem nawet w połowie, ale wiele spraw stało się dla mnie znacznie ... ublication[url][url]/317041575_Jaka_religia_jaka_schizofrenia/links/59229bf60f7e9b99794452b9/ _________________'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni... Pt lis 16, 2018 20:46 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Dzięki @Ircia, ale nie wiem kiedy przeczytam...bo ciężko mi się czyta teraz takie naukowe teksty...Ty jesteś z branży?? Poza tym wątpię, że ktoś na tym świecie mi powie co z tego było znakiem a co nie... So lis 17, 2018 18:36 Mrs_Hadley Moderator Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30Posty: 1817 Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Teresse napisał(a):A od kogo pochodzą? "Dzienniczek" wyraźnie mówi, że nic najmniejszego się nie dzieje bez woli Boga...oraz Faustyna dziękuje Bogu za cierpienia...przytaczałam wcześniej te cytaty...więc sorki jak mam Dzienniczek vs Twoja opinia to wybieram wiarę w Dzienniczek...Czytałam wywiad z pewną kobietą, której córka choruje na raka. Mówiła, że inni ludzie mieli do nich różny stosunek, ale bolało ich, gdy inni mówili, że choroba córki jest karą boską, że Bóg jej nie kocha, że się od nich odwrócił i tak dalej. Czy faktycznie rak toczący jej córkę był znakiem od Boga? Karą za grzechy? To ludzka złośliwość, czasem lęki, bo każdego mogło to spotkać. Tylko ten obraz Boga jest obrazem mrocznym, złym, prowadzącym do niewiary. Taki obraz Boga mieli żydzi, którzy nie uwierzyli uzdrowionemu ze ślepoty człowiekowi, którego wezwali na przesłuchanie. Co znaczy, że nic najmniejszego się nie dzieje bez woli Boga? W kontekście ewangelii i historii niewidomego od urodzenia, Jezus wskazał uczniom mylne pojmowanie istoty grzechu i Boga. Oni widząc chorego, zadali pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice?»Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże. Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. 5 Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata».J 9, 3-5. Mieszkańcy Jerozolimy wierzyli, że skoro człowiek od urodzenia jest niewidomy, oznacza to, że taka była Wola Boga, że Bóg go pokarał za grzech własny lub jego rodziców, że przez grzech musi pokutować. Jezus nie potwierdził ich racji, zrobił coś, co zszokowało nie tylko uczniów, ale i znawców Pisma, uzdrowił chorego. Nie obdarzał ludzi chorobami, lecz przyszedł do nich, jako lekarz, zdejmował z nich piętno chorób, robił to wielokrotnie. Modlimy się przecież w modlitwie Ojcze Nasz: bądź Wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi, zatem gdyby wolą Boga w niebie było, aby @Teresse był chora w Jego Królestwie, to i na ziemi Teresse modliłaby się, aby jej choroba trwała na wieczność, skoro w żywocie ziemskim cierpi z tego powodu. W niebie nie będzie zła, zatem nie będzie żadnej choroby, a my w Ojcze Nasz modlimy się, aby przybliżyło się do nas Jego królestwo, a więc by już w ziemskim żywocie doświadczać Jego Królestwa. Pytanie o niezawinione cierpienie jest tajemnicą, nie znamy odpowiedzi, dlaczego cierpimy, ale nie możemy popadać w faryzeizm jak żydzi, którzy odrzucili uzdrowienie niewidomego, bo mieli obraz Boga, który jest surowy, który karze chorobami i niedolą, ten obraz zamykał ich na prawdę o Bogu, który pragnie zbawienia wszystkich ludzi, przychodzi do złamanego przez zło człowieka, by rozjaśnić ciemności życia, pocieszyć, uleczyć udręczoną przez zło duszę: Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: "Widzimy", grzech wasz trwa tych, którzy uważają siebie za widzących polega na grzechu pychy. Są przekonani, że znają Prawo, które odczytują literalnie (inna perspektywa spoglądania na Prawo powoduje rozbieżność interpretacyjną między nimi a Jezusem), nakładali na innych ciężary, nękali, uczyli o surowości Boga. Dlatego gdy pojawił się ktoś, kto zaczął głosić miłość Boga, nie rozpoznali w nim Mesjasza, uznali Go za wywrotowca i chcieli go ukarać. Pycha ich zaślepiła, czyniąc ich niewidomymi i głuchymi wobec Boga. Jezus przyszedł, by świadczyć prawdę o tym kim jest Bóg. Dawał świadectwo, a tym świadectwem były liczne uzdrowienia, nawrócenia, wyrzucanie złych duchów. Wszystkim znakom towarzyszyła nauka o miłości Boga, który pragnie zbawienia wszystkich grzeszników, którego Wolą jest przestrzeganie przykazania Miłości. Dopuszczenie do tego, by coś się wydarzyło a spowodowanie by coś się wydarzyło, to dwie zupełnie inne rzeczy. Bóg z sobie znanych powodów dopuścił, by Adam i Ewa dokonali wyboru i sprzeciwili się Jego Woli, ale ich nie potępił za wybór zła. Uszył im nawet ubrania, aby nie zmarzli. Dlaczego jednak Bóg nie powstrzymał pierwszego człowieka od grzechu? KKK tłumaczy, że Bóg dopuścił zło, aby wyprowadzić z niego jeszcze większego dobro. Czym zatem jest zło w planie Boga i czy jest Jego Wolą, by je czynić? KKK 385 Bóg jest nieskończenie dobry i wszystkie Jego dzieła są dobre. Nikogo jednak nie omija doświadczenie cierpienia i zła obecnego w naturze, które jawią się jako związane z ograniczeniami właściwymi dla stworzeń, a przede wszystkim zagadnienie zła moralnego. Skąd pochodzi zło? "Zmagałem się z zagadnieniem pochodzenia zła. I nie znajdowałem rozwiązania" – mówi św. Augustyn (Św. Augustyn, Confessiones, VII, 7, 11.; jego bolesne poszukiwanie zakończy się dopiero wraz z nawróceniem do Boga żywego. "Tajemnica bezbożności" (2 Tes 2, 7) wyjaśnia się bowiem tylko w "tajemnicy pobożności" (1 Tm 3, 16). Objawienie miłości Bożej w Chrystusie pokazało równocześnie zasięg zła i nadzwyczajną obfitość łaski (Por. Rz 5, 20). Musimy więc rozważać zagadnienie początku zła, kierując spojrzenie naszej wiary na Tego, który sam jest jego Zwycięzcą (Por. Łk 11, 21-22; J 16, 11; 1 J 3, .KKK 418 Na skutek grzechu pierworodnego natura ludzka została osłabiona w swoich władzach, poddana niewiedzy, cierpieniu i panowaniu śmierci; jest ona skłonna do grzechu (tę skłonność nazywa się "pożądliwością").Człowiek jest niedoskonały, a jego wiedza o Bogu jest ograniczona, wiemy tylko tyle, ile Bóg nam Objawił. Przez naturę skażoną grzechem, mamy skłonność do zła, jesteśmy jednak wolni i mamy wybór. Wolą Boga jest, aby wybierać dobro, przezwyciężać w sobie złe skłonności i podążać ku coraz wyższym wartościom. Zatem, gdy w naszym życiu pojawia się zło, walczymy z nim za pomocą dobra. Chorując, idziemy do lekarza, by nas zdiagnozowano, podejmujemy leczenie, wracając do zdrowia lub hamując jej szkodliwy na nas wpływ. Gdy leczenie nie pomaga, stan zdrowia się pogarsza, oddajemy trudne sprawy Bogu, by On się tym zajął zgodnie z Jego Wolą. Walczymy ze złem do końca naszych dni, śmierć nie jest końcem, zatem zło ostatecznie nie będzie triumfować, choroba będzie miała kres, jeżeli nie w tym, to w przyszłym życiu. Teresse napisał(a):Mogę się z tym pogodzić...w sensie z chorobą...ja patrzę przez pryzmat wieczności..jak moi najbliżsi uniknęli choroby a mają na tym stracić w wieczności - to co za zysk?Wciąż piszesz z innej perspektywy, tej w której nie możesz się pogodzić ze stratą i oskarżasz Boga o zło, traktując jako znaki wszystko, co pasuje do Twojego wyobrażenia o Bogu, jako tym, który Cię pokarał i zmuszał do czynienia zła. Być może nie takie były Twoje intencje, ale na forum przedstawiasz swoje zmagania w taki sposób, że trudno dostrzec potwierdzenie deklaracji o których piszesz. Psycholodzy wyróżniają 5 etapów żałoby po stracie (nie dotyczy tylko zmarłych osób, które w jakiś sposób były dla nas ważne, ale również straty części siebie, czegoś dla nas istotnego):I faza – zaprzeczenie i niedowierzanieW chwili, gdy stajemy oko w oko z trudną sytuacją doświadczamy silnych emocji: niepokoju, napięcia, czy nawet szoku. Uruchamiają się wtedy różnego rodzaju mechanizmy obronne:- wyparcie – utrzymujemy, że nic się nie dzieje,- racjonalizacja – mówimy, że to przecież nic takiego, - zaprzeczanie – stwierdzamy, że nas to nie obchodzi i nie jest nam przykro,- myślenie życzeniowe – przekonujemy samych siebie, że to szybko minie lub musiała zajść po jakimś czasie jesteśmy w stanie przyjąć do wiadomości, co się stało, przechodzimy do kolejnej faza – gniew, złość i buntZłość, gniew i agresja skierowana przeciwko światu i samemu sobie to całkowicie naturalna reakcja w obliczu trudności, które nas spotykają. W momencie gdy dopuścimy do siebie te uczucia, szybciej będziemy w stanie się z nimi faza – targowanieNa tym etapie negocjujemy sami ze sobą, co mogliśmy zrobić inaczej lub co jeszcze możemy zrobić, żeby odmienić obecny stan rzeczy. Szukamy przyczyn, koniecznie chcemy znaleźć winowajcę. Towarzyszą temu takie uczucia jak zwątpienie i faza – smutekGdy uznamy, że zmiana jest nieodwracalna, wtedy wkrada się smutek, żal, gorycz lub apatia. Mogą pojawić się myśli depresyjne, dlatego warto poprosić o wsparcie najbliższych lub psychologów. Pozwalając wybrzmieć tym wszystkim uczuciom, zbliżamy się do zamknięcia tej fazy i wkroczenia w ostatnią, będącą końcem faza – akceptacja, adaptacja i reorganizacjaTo ostatni etap radzenia sobie ze stratą, w której godzimy się z rzeczywistością, przestajemy walczyć i rozdrapywać rany. Na miejsce negatywnych emocji pojawia się uczucie spokoju, zaczynamy myśleć o przyszłości, jesteśmy bardziej aktywni, zdarza się, że zmieniamy i przewartościowujemy swoje życiowe się pogodzić z chorobą, trzeba przepracować wszystkie etapy, by dojść do ostatniego, czego następstwem jest przewartościowanie życia, nauczenie się życia w "nowej" rzeczywistości. Będąc na ostatnim etapie, człowiek przestaje obwiniać świat za swoje cierpienie, lecz bierze odpowiedzialność za siebie i żyje inaczej, bardziej świadomie. Nie każdy jednak dotrwa do ostatniego etapu, zwłaszcza gdy próbuje uporać się z problemem samotnie, bez pomocy fachowców. Nieprzepracowany końcowy etap skutkuje ciągłym lękiem i ten lęk rzutuje na sposób funkcjonowania osoby w złym stanie psychicznym, wpływając na jej zniekształcone przez ból postrzeganie świata. _________________Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg. 1 Kor 3, 7 So lis 17, 2018 19:28 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Mrs_Hadley napisał(a):«Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże. No więc jednak Bóg tego chce i kontroluje to...Czyli moje szukanie sensu w tych "majakach" nie jest pozbawione ...sensu...Jezus uzdrowił jednego, a ilu nie uzdrowił ...On działał na terenie Palestyny gdzie tu cały świat z jego chorymi...Zresztą sam mówił o skuteczności takich uzdrowień na spontana:Cytuj:Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman».Mrs_Hadley napisał(a):którego Wolą jest przestrzeganie przykazania Miłości. No właśnie czyli powinnam spłacić wujka, którego część spadku wydałam już podczas psychozy... Bo wcześniej zdroworozsądkowo zakładałam, że trzeba zostawić jego część póki żądania się nie przedawnią - czyli przez 10 lat...Ja mam przestrzegać przykazania Miłości a jak wygląda jego przestrzeganie przez Boga? Naprawdę co jeszcze można było zrujnować podczas psychozy? Finanse, życie zawodowe, prywatne, sprawy bytowe, moja ukochana Warszawa...nawet mój rower...mój przyjaciel...pierwsze piątki i soboty, zasługi życia...Ostatecznie sama się opamiętałam ( jakie to przykre) a już miałam zabookowaną wycieczkę do Izraela, gdzie miałam chodzić po wodzie, aby nawrócić żony kalifa Bagdadiego... Jak rozumiem mam Bogu bić pokłony że nie wylądowałam w psychiatryku w Izraelu i nie zrujnowałam finansowo jeszcze mojej rodziny do tego... Tak trudno było dopuścić do mojego spotkania z G.(była wola z obu stron) i zaprowadziłby mnie do szpitala przynajmniej...bo na romanse z psychotyczna wariatką nikt zapewne nie ma ochoty...Mrs_Hadley napisał(a):Dopuszczenie do tego, by coś się wydarzyło a spowodowanie by coś się wydarzyło, to dwie zupełnie inne rzeczy. Bóg z sobie znanych powodów dopuścił, by Adam i Ewa dokonali wyboru i sprzeciwili się Jego Woli, ale ich nie potępił za wybór zła. Uszył im nawet ubrania, aby nie zmarzli. Adam i Ewa którzy zapewne nigdy nie istnieli...bo to symbol... Mrs_Hadley napisał(a):Chorując, idziemy do lekarza, by nas zdiagnozowano, podejmujemy leczenie, wracając do zdrowia lub hamując jej szkodliwy na nas wpływ. Gdy leczenie nie pomaga, stan zdrowia się pogarsza, oddajemy trudne sprawy Bogu, by On się tym zajął zgodnie z Jego Wolą. Walczymy ze złem do końca naszych dni, śmierć nie jest końcem, zatem zło ostatecznie nie będzie triumfować, choroba będzie miała kres, jeżeli nie w tym, to w przyszłym życiu. Jak się pogorszy to może będę szczęśliwsza...Może tym razem jakieś miłe głosy...Może znowu się "zaręczę" na co nie mam szans w tym życiu...Jak byłam w xxx to siedziała sobie taka babuleńka i śpiewała coś o ślubie...chyba o jej ślubie, że przyjedzie kareta, jakiś książę itd...Może ona była szczęśliwsza niż w realu...Tak btw to ja wtedy wylądowałam...dotarła do mnie myśl :"Halooo, Twój ślub będzie dokładnie taki jak tej babci" Wtedy jeszcze nie byłam pewna tej myśli, ale zaświtała w moim łebku...zapewne z pomocą leków...choć jak widać po pierwszych dawkach jeszcze nie wylądowałam... Może tej babci zawdzięczam lądowanie heh?Cytuj:I faza – zaprzeczenie i niedowierzanieW chwili, gdy stajemy oko w oko z trudną sytuacją doświadczamy silnych emocji: niepokoju, napięcia, czy nawet szoku. Uruchamiają się wtedy różnego rodzaju mechanizmy obronne:- wyparcie – utrzymujemy, że nic się nie dzieje,- racjonalizacja – mówimy, że to przecież nic takiego, - zaprzeczanie – stwierdzamy, że nas to nie obchodzi i nie jest nam przykro,- myślenie życzeniowe – przekonujemy samych siebie, że to szybko minie lub musiała zajść po jakimś czasie jesteśmy w stanie przyjąć do wiadomości, co się stało, przechodzimy do kolejnej faza – gniew, złość i buntZłość, gniew i agresja skierowana przeciwko światu i samemu sobie to całkowicie naturalna reakcja w obliczu trudności, które nas spotykają. W momencie gdy dopuścimy do siebie te uczucia, szybciej będziemy w stanie się z nimi faza – targowanieNa tym etapie negocjujemy sami ze sobą, co mogliśmy zrobić inaczej lub co jeszcze możemy zrobić, żeby odmienić obecny stan rzeczy. Szukamy przyczyn, koniecznie chcemy znaleźć winowajcę. Towarzyszą temu takie uczucia jak zwątpienie i faza – smutekGdy uznamy, że zmiana jest nieodwracalna, wtedy wkrada się smutek, żal, gorycz lub apatia. Mogą pojawić się myśli depresyjne, dlatego warto poprosić o wsparcie najbliższych lub psychologów. Pozwalając wybrzmieć tym wszystkim uczuciom, zbliżamy się do zamknięcia tej fazy i wkroczenia w ostatnią, będącą końcem faza – akceptacja, adaptacja i reorganizacjaTo ostatni etap radzenia sobie ze stratą, w której godzimy się z rzeczywistością, przestajemy walczyć i rozdrapywać rany. Na miejsce negatywnych emocji pojawia się uczucie spokoju, zaczynamy myśleć o przyszłości, jesteśmy bardziej aktywni, zdarza się, że zmieniamy i przewartościowujemy swoje życiowe się wydaje, że te fazy się mieszają...Ja u siebie widzę w każdym razie klika na raz...Pomoc psychologów buahahah Dziękuję nie skorzystam...Pisałam już dlaczego...Wolę butelczynę...tańsza i skuteczniejsza,... N lis 18, 2018 10:15 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Wczoraj weszłam do Kościoła kupić pismo katolickie, a tam wystawienie Najświętszego Sakramentu...Bóg jest sprytny, sama z własnej woli bym pewnie nie przyszła z nim porozmawiać...a tak usiadłam na chwilę...Może jest tak, że "nikt nie może przyjść do mnie, jeśli go nie pociągnie mój Ojciec, który jest w niebie"?Wcześniej bym to potraktowała jako znak, że Bóg sam chce ze mną rozmawiać, ale może On tam był dla tej pani, co się modliła ze mną, a ja się tam przypadkowo zaplątałam...W sumie były 4 osoby i ja, w tym jeden ksiądz...Zaczęłam się zastanawiać czy naprawdę wierzę, że On tam jest...Chyba nie...i ludzie chyba tez nie wierzą, bo by się tam tłoczyli...zwłaszcza ZUS-owcy Albo nie wierzą, że On chce rozwiązać ich problemy...że jest dobry...Jedno z dwóch...Przychodziły takie myśli do głowy, że jeśli Jezus nie był Bogiem, to był bardzo złym człowiekiem...Tylu ludzi się łudzi, wzdycha...chyba, że to uczniowie wykreowali tą całą postać...Też muszę dla uczciwości napisać, że mój brat dostał bardzo dobrą pracę w trakcie studiów, a długo szukał po próżnicy...na tyle dobrą, że kupuje rodzicom prawdziwy ekspres do kawy... Modliłam się o to, ale czy Bóg, jeśli to jego zasługa, nie dałby mu raczej łaski nawrócenia ( jest niewierzący)? To tez mi daje do myślenia, bo brat jest Mensaninem... Może to on ma rację?Kiedyś pewien ateista mi powiedział, ze modlił się do krzesła i krzesło czasem spełniało jego prośby a czasem nie... I żebym spróbowała...Nie spróbowałam, bo to bluźniercze wg mnie...Ale...Czy może ulegam tej iluzji "krzesła"?Kuzynka zaprosiła mnie na wesele, pójdę psuć zdjęcia z moją dyskinezą polekową Powiedziała, ze mogę przyjść z osoba towarzyszącą... oczywiście to nie byla złośliwość...ona nie wie o tych przeżyciach, jakie miałam...I na każdym kroku takie szpile, jak mówiła św. Terenia "Zanim człowiek umrze od ciosu miecza, powinien umierać od ukłucia szpilek" ...Może jeszcze w piątek pójdę po drodze...porozmawiamy sobie dla odmiany...o mojej psychozie... o tym co mam teraz ze sobą począć...może nie wymsknie się niecenzuralne słowo... Czasami chciałabym już dokonać fast forward i przekonać się w wieczności po co to było, dla kogo, za co? Jak w ogóle jakaś wieczność istnieje... Śr lis 21, 2018 11:42 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Autor Wiadomość Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? No właśnie...Inspiracją dla wątku był @szumi, który zasugerował, że znalazłam pieniądze dzięki Bożej Opatrzności... żeby je dobrze wykorzystać...Jak odróżniacie znaki od Boga od przypadków?Nie ukrywam, że liczę w tym wątku na to, że ktoś mądry pomoże mi poskładać moje ostatnie przejścia do kupy... Tereska z Lisieux mówiła :"Wszystko jest łaską" ...Praktykujecie otwieranie Biblii na przypadkowym fragmencie i wyciągacie wnioski? Cz lis 08, 2018 15:39 Palmer Dołączył(a): Śr paź 24, 2018 11:32Posty: 433 Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Temu właśnie służy Kościół Powszechny, by powstrzymywać plagę "prywatnych objawień" i tym samym odsiewać ziarna od plew. Cz lis 08, 2018 15:40 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? To Ty @Palmer nawet takie drobiazgi jak znalezienie pieniędzy przedstawiasz pod osąd Kościoła? Cz lis 08, 2018 15:44 Robek Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04Posty: 6825 Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Teresse napisał(a):Jak odróżniacie znaki od Boga od przypadków?Nie ukrywam, że liczę w tym wątku na to, że ktoś mądry pomoże mi poskładać moje ostatnie przejścia do kupy... A to Bóg robi w stosunku do ludzi, momentami jakieś znaki? są na to jakieś cytaty Biblijne? No i jaki ten Bóg jest słaby! jedyne co tutaj zrobił, to rzucił te pieniądze na ulice, a jakby chciał ci bardziej przyjaźnie podarować te 10zł, to by ci to włożył do portfela, w końcu jest wszechmocny więc by dał rade. _________________Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało. Pt lis 09, 2018 22:50 Małgosiaa Moderator Dołączył(a): Śr lis 16, 2016 17:40Posty: 8729 Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? @RobekBalansujesz na krawędzi. _________________Pomoc dla UKRAINY So lis 10, 2018 7:41 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Teresse napisał(a):No właśnie...Inspiracją dla wątku był @szumi, który zasugerował, że znalazłam pieniądze dzięki Bożej Opatrzności... żeby je dobrze wykorzystać...Jak odróżniacie znaki od Boga od przypadków?Nie ukrywam, że liczę w tym wątku na to, że ktoś mądry pomoże mi poskładać moje ostatnie przejścia do kupy... Tereska z Lisieux mówiła :"Wszystko jest łaską" ...Praktykujecie otwieranie Biblii na przypadkowym fragmencie i wyciągacie wnioski?Nie praktykuję wróżenia z Biblii otwierając ją na chybił Heller wskazał u Boga nie ma przypadków, ale też nie należy nadinterpretować wszystko co nas spotyka, jako znaki od Boga skierowane do nas z jakimś przesłaniem i biedzić się nad ich odczytywaniem. So lis 10, 2018 8:52 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Dobra, to konkretnie...aplikowałam do pracy i przyśniła mi się "Matka Boża Matka Kościoła"...potem patrzę a na tej samej ulicy co praca jest kościół pod tym wezwaniem...interpretowalibyście to jako znak od Maryi/Boga???Ja sobie teraz myślę, że byłam głupia...tak wszytko interpretując..ale potem przychodzi @szumi i mi mówi że nawet znalezienie pieniędzy to znak Opatrzności... Wiadomo, że cierpienie jest większe jak się spodziewa dobrych rzeczy a przychodzi "zgroza"zgodnie z tym wersetem:Jer8 napisał(a):15 Oczekiwaliśmy pokoju, lecz nic dobrego nie przyszło, czasu uleczenia, a oto jest zgroza!Może "zgroza" to ten prezencik od Boga? So lis 10, 2018 12:46 Samuel33 Dołączył(a): Pn lis 05, 2018 16:01Posty: 100 Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Dla tych co piszą, o przypadkach w życiu. Nasze życie jest DOSKONAŁOŚCIĄ, nie ma w nim przypadków. Bóg jest DOSKONAŁOŚCIĄ i takie jest nasze życie. Kiedy to dostrzeżecie, zrozumiecie MAGIĘ objawia nam się w każdej chwili. _________________"Bądź najświetniejszą wersją najwspanialszego wyobrażenia o sobie"Neale Donald Walsch - "Rozmowy z Bogiem" tom 3 So lis 10, 2018 13:30 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? No i proszę mamy kolejnego zwolennika znaków... Nie wiem co jest dla mnie cięższe - uznać, że to wszystko w moim życiu to były znaki, czy uznać że to przypadki... Może prawda leży po środku...część znaków, część przypadków...Albo kto mi odczyta "znak", że byłam przy śmierci rożnych osób i odmawiałam Koronkę-jednej oddałam moje pierwsze piątki i soboty i zasługi życia...Oczywiście te osoby żyją... Myślicie, że Bóg to policzy na poczet ich przyszłej śmierci, po to było? mi powiedział, że dobra duchowe ulegają pomnożeniu i teraz i ja i ta osoba mamy pierwsze piątki i soboty Myślicie że tak jest?Czy to po prostu halucynacje? Ale czemu akurat takie? So lis 10, 2018 13:40 Robek Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04Posty: 6825 Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Teresse napisał(a):Może prawda leży po środku...część znaków, część przypadków...Albo kto mi odczyta "znak", że byłam przy śmierci rożnych osób i odmawiałam Koronkę-jednej oddałam moje pierwsze piątki i soboty i zasługi życia...Oczywiście te osoby żyją... Myślicie, że Bóg to policzy na poczet ich przyszłej śmierci, po to było? Ten cały "znak" to jest sytuacja w której obserwujesz kogoś kto jest ciężko chory, który później wyzdrowiał?Ateiści oraz wyznawcy innych religii, nie mają takich "znaków" członkowie ich rodzin nie chorują? nie umierają? co to za jakiś dziwny twór mówienie że jak ktoś sie rozchorował to jest jakiś znak? przecież do tego to można podpiąć praktycznie wszystko, i wtedy każda rzecz na świcie jest też jak mówisz że ktoś zachorował i wyzdrowiał to jest znakiem od Boga, to także jest nieco dziwne, bo w tej sytuacji medycyna i lekarze są zbędni, bo to ty swoją modlitwą uratowałaś ich tą wypowiedzią przestałem balansować na krawędzi? w końcu poparłem to co opowiada "Tereese" przyznałem że jej modlitwa ozdrawia ludzi, w końcu o to ci Małgośka chodzi, popierać to co tutaj ludzie opowiadają? _________________Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało. So lis 10, 2018 14:26 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Obawiam się, że Małgoś ma wrąbane do głowy, że katolicyzm to jest serious business i np. sytuacja, w której Bóg się cieszy, śmieje i klaszcze - pokonały mnie dzieci moje! - jest absolutnie poza jej możnością pojmowania. Bo przecież, jeśli ktoś się koło kościoła głośno śmieje, to na pewno złośliwie bluźni, a więc trzeba tego Boga szybko ukamieniować, bo to żaden Bóg, tylko demon-podszyw jest. NO FUN ALLOWED, zakarbuj to sobie wreszcie, wydra. So lis 10, 2018 14:35 IrciaLilith Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10Posty: 4921 Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? Samuel33 napisał(a):Dla tych co piszą, o przypadkach w życiu. Nasze życie jest DOSKONAŁOŚCIĄ, nie ma w nim przypadków. Bóg jest DOSKONAŁOŚCIĄ i takie jest nasze życie. Kiedy to dostrzeżecie, zrozumiecie MAGIĘ objawia nam się w każdej to tylko nazwa na nierozpoznane przyczyny i skutki, wszystko ma swoje przyczyny a one generują skutki, nawet jeśli skutek jest losowy to nie jest to równoznaczne z 'przypadkowy', bo losowość można obliczać matematycznie, w losowości nie ma przypadków, w zasadzie nieoznaczoności, w fizyce kwantowej też nie ma przypadków...Przez przypadki się odmienia, ale przypadki wcale nie chodzą po ludziach, to skutki których przyczyny są dla nas jest to że nasze mózgi są podatne na błędy poznawcze i dostrzegają przyczyny i skutki tam gdzie ich nie ma, skupiają się na nieistniejących korelacjach, dokonują nadinterpretacji... Błąd potwierdzenia to chyba najważniejszy z błędów -zakładasz coś a potem Twój mózg już zadba abyś wszędzie widział potwierdzenie swojego założenia...Masz rację Ergo- niby ludzie wierzą że Bóg może wszystko, ale wizja że Bóg pragnie abyśmy Mu dorównali i Go przerośli tak samo jak dobry mistrz czy rodzic jest chyba dla większości wierzących zbyt śmiała, chyba że się mylę i jednak potraficie dopuścić taką opcję ? _________________'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni... So lis 10, 2018 14:43 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? ErgoProxy napisał(a):Obawiam się, że Małgoś ma wrąbane do głowy, że katolicyzm to jest serious business i np. sytuacja, w której Bóg się cieszy, śmieje i klaszcze - pokonały mnie dzieci moje! - jest absolutnie poza jej możnością pojmowania. Bo przecież, jeśli ktoś się koło kościoła głośno śmieje, to na pewno złośliwie bluźni, a więc trzeba tego Boga szybko ukamieniować, bo to żaden Bóg, tylko demon-podszyw jest. NO FUN ALLOWED, zakarbuj to sobie wreszcie, wydra. @Ergo ja się tu dzielę bardzo trudnym rzeczami, które według tego co piszesz powinieneś najlepiej rozumieć...nie wiem czy na swoje przeżycia chciałbyś otrzymywać takie komentarze jak pisze "Robek"...Nie wiem czy Bóg się śmiał, jak ja byłam przy czyjejś śmierci i w środku nocy odmawiałam Koronkę i oddałam zasługi swojego życia...jak to dla Ciebie śmieszne to na zdrowie...nie wiesz czy podobna rzecz nie przydarzy się i Tobie... So lis 10, 2018 15:07 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? podstawowa sprawa jest taka, że podług nauki katolickiej nikt na amen nie umiera. Wszyscy zmartwychwstają *) i potem żyją wiecznie, a stan śmierci cielesnej jest przejściowy. Dlatego umieranie nie jest żadną tragedią - jest tylko diablo przykre, coś jak leczenie kanałowe bez znieczulenia. Poza tym jednak dla szczerej, nawróconej katoliczki śmierć to powinien być mały chyba to wszystko rozumie, a jeśli nie rozumie, to i tak wygląda na gościa, który sprawy ze śmiercią już sobie poukładał. Zastanawiałbym się wręcz, na Twoim miejscu, czyby go o radę nie poprosić i się od niego nie Inna sprawa, jak ktoś nie chce zmartwychwstawać; moim zdaniem Bóg, jeśli jest przyzwoitym Bogiem, powinien wolę takiej delikwentki uszanować. So lis 10, 2018 15:27 Anonim (konto usunięte) Re: Które znaki są od Boga? Jak to rozpoznać? ErgoProxy napisał(a):Pierwsza podstawowa sprawa jest taka, że podług nauki katolickiej nikt na amen nie umiera. Wszyscy zmartwychwstają *) i potem żyją wiecznie, a stan śmierci cielesnej jest przejściowy. Dlatego umieranie nie jest żadną tragedią - jest tylko diablo przykre, coś jak leczenie kanałowe bez znieczulenia. Poza tym jednak dla szczerej, nawróconej katoliczki śmierć to powinien być mały że te osoby żyją ( na tym świecie, nie umarły wcale)...I o to pytam, co Bóg chciał przez to powiedzieć...przez te wizjo-halucynacje...i o to czy naprawdę dostały te zasługi mojego życia?Mam nadzieję, że tak i te modlitwy "w malignie" nie zmarnowały się... mistrzów duchowych i na pewno nie zostanie nim Robek, ale może Ty szukasz sensei'a? So lis 10, 2018 15:46 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników „Spoglądajcie na niebo i na ziemię, obserwując znaki. Już niedługo pojawią się zapowiadane znaki. Niektóre z nich trwać będą do końca świata, lecz nie wszyscy dzięki nim się nawrócą. Dopiero prześwietlenie sumień Bożym Światłem dopełni liczby trwale nawróconych. To z miłości proszę wszystkie dzieci Boże, aby przygotowały się na to, że staną się świadkami znaków, jakie wkrótce zostaną objawione z Niebios. Znaki zostaną przestawione światu w różny sposób, aby obudzić dzieci Boże. Wielu będzie próbowało zaprzeczyć tym znakom i odrzucić je jako przesądy istniejące tylko w wyobraźni wierzących. Wkrótce na całym świecie ukaże się duża ilość znaków i cudów. Po to będzie to wszystko, aby dzieci Boże odwróciły się od swojego złego postępowania. Będą również i chłosty, niejednokrotnie bardzo duże, by zrozumiały i nawróciły się do Boga i podjęły dobre działanie. Wielu będzie musiało nauczyć się ponownie modlić, bo zapomniało modlitwy. Będzie coraz więcej wiadomości o różnych świętokradztwach. Wszystko to musi się zdarzyć, aby uświadomić także i hierarchię, w jakich czasach żyjemy. Liczne dzieci Boże będą widziały coraz więcej znaków i cudów. Jest to wszystko dla ostrzeżenia i wzmocnienia wszystkich. Wkrótce już będą dane takie znaki i cuda, że wielu uwierzy. Już wkrótce i to na pewno, będzie wielkie poruszenie ducha. Trójca Święta już wydała stosowne rozkazy i polecenia swoim Aniołom. Czekają na sygnał, aby każdą duszę, każdego człowieka poruszyć do głębi i przekonać, że Bóg istnieje i żąda poprawy życia od każdego żyjącego człowieka. Każdy człowiek odczuje powiew Łaski, działania Ducha Świętego. Stanie się to niebawem, na pewno. Wszyscy ujrzą Świetlisty Krzyż na Niebie i Matkę Boga. Wielu będzie w szoku, lecz będą i tacy, którzy będą bluźnili temu, co ujrzą. Będą czynili wszystko, aby znaki, które się ukażą zniknęły. Użyją nawet rakiet. Nikt ani nic nie będzie w stanie tego zmienić. (Świetlisty Krzyż na niebie, z miejscami ran Syna Bożego widoczny będzie dla każdego żyjącego człowieka). Już niedługo będzie dany całemu Kościołowi znak, który pozwoli zaakceptować większość prawdziwych objawień na całym świecie. Będzie dany trwały, specjalny znak, w Medjugorie, a pojawi się już niedługo. Cały rejon okolic Medjugorie będzie wolny od działań związanych z zemstą demona. Dany będzie szereg znaków, także wiele nawróceń, zwłaszcza z grona kapłanów i hierarchii. Wielu z biskupów i kapłanów będzie świadkami licznych znaków i cudów, które staną się jedną z głównych przyczyn ich nawrócenia. Będzie umierać bardzo wielu kapłanów. To, że będzie kapłanów ubywać, będzie też między innymi dla nich znakiem. Wiele znaków i cudów będzie jeszcze danych Kościołowi w Polsce. Niewielu już zwraca uwagę na znaki czasu, jakie są dawane w postaci kataklizmów i katastrof. Pojawiają się one na skutek popełnianego przez człowieka coraz większego grzechu. Jedynie w ten sposób cierpiąc, człowiek równoważy Bożą sprawiedliwość. Niedługo też ziemia otrzyma znak w przyrodzie, który wstrząśnie wszystkimi bez wyjątku. Nie wiadomo, co to będzie i kiedy. Każda rodzina otrzyma upomnienie i znak do nawrócenia. Dla wielu rodzin tym znakiem będzie śmierć ukochanej osoby. Po wypełnieniu się wszystkich wstępnych znaków, nastąpi Wielkie Ostrzeżenie (Mały Sąd Ducha Świętego). Po nim zostanie troszeczkę czasu, na podjęcie decyzji, po której chcemy być stronie, czy po stronie Boga, czy po stronie Belzebula. Innego wyboru nie będzie. Później będzie tylko „żniwo”. Moce Niebios zostaną wstrząśnięte. Grzech i źli, będą paleni ogniem, który zapłonie na całej ziemi. Nastaną wielkie zmiany geograficzne całego świata. Przetrwają jedynie wybrani. Aniołowie wyznaczeni na czas i godzinę, na rozkaz Boży, przetworzą ponownie całą ziemię, oczyszczając ją i dostosowując, do przyszłych potrzeb.” „Wkrótce gwiazdy nie będą już dłużej świecić ze swoją ogromną intensywnością. Wkrótce nowe, nieoczekiwane znaki, które zadadzą kłam wszelkiemu ludzkiemu, naukowemu rozumowaniu, zostaną przeze Mnie ukazane temu niewierzącemu światu – w początkowej fazie ujawniania się Mojej Interwencji. Żadna naukowa weryfikacja nie będzie mieć sensu, gdy staną się widoczne dwa słońca. Żadne wyjaśnienie, mające swoje źródło w ograniczonej wiedzy człowieka, nie będzie mieć sensu. A jednak, opierając się na wszystkich znakach, jakie zostaną dane z Nieba, oni powiedzą, że wskazują one na inne ludzkie życie istniejące we wszechświecie. Ja jestem Twórcą wszelkiego życia. Ja stworzyłem człowieka. Ja stworzyłem świat. Nigdy temu nie zaprzeczajcie, ponieważ, jeżeli tak uczynicie, pójdziecie wówczas w ślady fałszywej doktryny. Każda interwencja z Nieba – a będzie ich wiele – zostanie naprędce wyjaśniona. Kiedy jednak ujrzycie te znaki, to wiedzcie, że Dzień Powtórnego Przyjścia jest blisko. Proszę was, drogie dzieci, abyście nigdy się Mnie nie wyparły ani nie wyparły się Mojej Obietnicy o przyniesieniu światu ostatecznego pokoju i pojednania, które staną się waszym udziałem, o ile zaakceptujecie je na Moich Warunkach, a nie na swoich. Moja Wola nareszcie zostanie wypełniona. Aby was przygotować, zaprezentuję światu na nieboskłonie, we wszechświecie i w obrębie układu planetarnego wiele cudów. Chciałbym, abyście się rozradowali, kiedy staniecie się świadkami tych wydarzeń, gdyż będziecie wówczas wiedzieć, że oto właśnie Ja zwiastuję powrót Mojego Syna, aby dopełnić Swojej Obietnicy o wiecznym zbawieniu. Otrzyjcie z waszych oczu łzy. Ja wiem, jak ciężkie będą wasze próby. Zwracam się do wszystkich Moich dzieci, zarówno do wierzących, jak i do niewierzących, a także do tych obciążonych jakimś strasznym grzechem – nikt z was nie jest wykluczony. Jeżeli pojednacie się z Moim Synem, staniecie się Jego częścią i będziecie z Nim w Raju królować na wieczność. Wasz umiłowany Ojciec Bóg Najwyższy” „Planem szatana jest zniszczenie jak największej liczby dusz. Moim Planem jest zatrzymanie tego skażenia i nie zawaham się ukazać znaki, które będą potrzebne, aby obudzić was na miłość do Boga i na potrzebę odpowiedniego przygotowania się do świata, który ma nadejść. Nigdy nie odrzucajcie Ręki Boga. Nigdy nie ignorujcie Słowa Bożego, ponieważ bez tego wszystkiego jesteście niczym. Wasz Jezus” Źródła informacji o. Robert Wawrzeniecki OMI Znaki, które daje mi Bóg… Jak odczytywać Boże przesłanie? Wygospodaruj sobie godzinę lub więcej czasu, znajdź spokojne miejsce, w którym nic nie będzie cię rozpraszać. Poproś Ducha Świętego o pomoc, po czym spokojnie przeczytaj ten tekst i wsłuchaj się w to, co Duch chce przez niego mówić do Twojego serca, szczególnie przez słowa rozważanego fragmentu Pisma... Człowiekowi w jego życiu zawsze towarzyszą znaki. Znajdujemy je w podróży jako znaki ruchu drogowego. Znajdujemy je w sklepach, jako informacje ułatwiające poruszanie się po dużych powierzchniach sklepowych. Znajdujemy je w liturgii, która ma przemawiać przez znaki mówiące o niewidzialnej rzeczywistości. Znajdujemy je wreszcie na niebie, kiedy zastanawiamy się nad pogodą w czasie wymarzonych wakacji czy odpoczynku. Czy jednak umiemy je do końca odczytać? Jakże często w komunikacji zdarzają się wypadki, gdyż ktoś zlekceważył znaki, które zostały postawione dla jego bezpieczeństwa. Czasem poruszamy się w sklepie na oślep, pamiętając gdzie kiedyś były dane produkty, a one zostały przeniesione na inne miejsce. Często wiele osób mówi, że nie rozumie liturgii Kościoła, bo nie rozumie znaków i gestów, które jej towarzyszą. Jakże często też zawodzi prognoza pogody, choć wydawała się sprawdzona. Dlaczego tak się dzieje? Bo człowiek jest omylny i czasem za bardzo zapatrzony w siebie, swoje możliwości, zdolności, nawet stawiając siebie w centrum wszystkich spraw i rzeczy. Jednak prawdziwe niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, kiedy taką postawę przenoszę na życie duchowe, na moją relację z Bogiem, bo wtedy trudno rozpoznać Jego wolę i łatwo swoją wolę postawić w miejsce tego, co On dla nas przygotował, abyśmy byli szczęśliwi. „I znowu Pan przemówił do Achaza tymi słowami: ‘Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze’. Lecz Achaz odpowiedział: ‘Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę’. Wtedy rzekł Izajasz: ‘Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami’” (Iz 7,10-14a) Znak oczekiwany Achaz to król Judy panujący w latach ok. 734-728 przed Chrystusem. Był synem króla Jotama, po którego śmierci wprowadził w kraju kult pogański i złożył w ofierze swojego syna. Mimo rad proroka Izajasza, aby wobec przymierza narodu Izraelskiego z Syrią przeciw Judzie nie szukał pomocy u króla asyryjskiego, zignorował je i sprzymierzył się z Tigladpilezerem III, stając się jego poddanym (por. 2 Krl 15,38-nn; 2 Krn 27,9-nn oraz Iz 7). Achaz reprezentuje typ człowieka, który przede wszystkim ma zaufanie do ludzkich kalkulacji, politycznych układów i gier. Brakuje mu zaufania Bogu, który mógł dać prawdziwy znak, którego wszyscy oczekiwali. W ten sposób, ufając tylko sobie, król doprowadza do tego, że składa swój los oraz los swojego narodu w ręce niepewne, ludzkie. Historia Achaza pokazuje podwójne zagrożenie, w jakie uwikłany jest król. Jednym z nich jest zagrożenie wewnętrzne, gdyż oddał się ona na służbę bożkom pogańskim Baalowi i Molochowi, składając temu ostatniemu ofiarę ze swojego syna. W ten sposób zakwestionował Bożą obietnicę związane rodem Dawida. Drugim jest zagrożenie zewnętrzne, jakie stwarzała ówczesna sytuacja polityczna i militarna. Kiedy w mojej codzienności, życiu moich bliskich wielokrotnie czai się zło, to wtedy szukamy wszelkich sposobów zapanowania nad nim wszystkimi dostępnymi metodami. Czasem nawet takimi, które z Bogiem i Jego Ewangelią nie mają nic wspólnego, ale stanowią jakieś źródło nadziei. Po czasie okazuje się jednak, że to wszystko zawodzi i znów dopada mnie zło, przed którym na tyle rozmaitych sposobów uciekałem. Sytuacje trudne w moim życiu mogą stać się okazją do usprawiedliwienia samego siebie w moim postępowaniu i sposobie życia. Mogą stać się usprawiedliwieniem braku rozwoju duchowego, intensywniejszego kontaktu z Bogiem według zasady „jakiego mnie stworzyłeś Panie Boże, takiego mnie masz”. To przede wszystkim jednak pokusa zatrzymania się w błotku, w którym się znalazłem. Warto zadać sobie podstawowe pytania: Jakich znaków oczekuję od Boga w moim życiu? Czy biorę pod uwagę Jego oczekiwania? Czy znaki, których oczekuję, służą mnie samemu i innym? Czy te moje oczekiwania rzeczywiście służą dobru czy może są oznaką mojego egoizmu? Czy chcę prawdziwego szczęścia czy też terroryzuję Boga, aby błogosławił temu, co ja wymyśliłem? Znak niechciany Słowa skierowane do Achaza przez Izajasza, to przypomnienie o Bożym znaku opieki, które jednak nie docierają do adresata. Nie rozumie on, lub nie chce rozumieć, znaku, jaki chce ofiarować mu Bóg. Choć Żydzi bardzo cenili sobie znaki, to jednak król odmawia jego przyjęcia, powołując się na swoją niegodność. Jest jednak w tym wszystkim nieszczery, gdyż tak naprawdę nie chce, aby Boży znak pokrzyżował jego ludzkie plany. Nie chodzi tu zatem o jego wiarę, ale ludzkie kalkulacje. Takie działanie, w postaci prośby skierowanej do Boga, miało umocnić chwiejną wiarę i ufność Achaza. Prorok Izajasz pokazuje bezwzględnie, że tylko zaufanie Jahwe przyniesie prawdziwy pokój i zwycięstwo odwagi nad lękiem, który zagościł w sercu królewskim wobec otaczającego świata i aktualnej sytuacji. Pośród tego zła, które tak bardzo wdziera się w moje życie i moją codzienność, muszę pamiętać, że ono nie stanowi jedynego wymiaru życia. Czasem oczywiście swoją krzykliwością może zdominować moje myślenie, mówienie czy postępowanie, ale do niego nie należy ostatnie słowo. Muszę jednak mieć odwagę przyznać, że moje własne ludzkie siły są zawodne i potrzebuje pomocy Jezusa. Oczywiście takie postawienie sprawy, nie w słowach, ale w czynach będzie mnie kosztować wysiłek. Jest on jednak niezbędny, jeśli chcę prowadzić prawdziwe życie ucznia Chrystusa, a nie sprzedać Go za „trzydzieści srebrników jałowego spokoju” (ks. Jerzy Popiełuszko). To przyjęcie znaku Boga, który nie zawsze jest dla mnie wygodny, a czasem nawet staje na przekór moim przyzwyczajeniom, wadom. To podjęcie prawej pracy nad sobą po dobrze odprawionej spowiedzi, niezniechęcanie się porażkami i eliminowanie zła. Warto zadać sobie jeszcze inne pytania: Jakich znaków nie chcę otrzymywać od Boga i dlaczego? Chcę walczyć o moją wiarę czy też zadowalam się jakimś zbiorem pobożnościowych praktyk, które uspokajają moje sumienie? Czy rzeczywiście chcę szukać woli Bożej odnośnie mojego życia czy też swojej woli odnośnie do swego życia? Znak otrzymany Zadziwiające jest to, że choć Achaz nie chce prosić o znak, który miałby potwierdzić Boże obietnice, to jednak ten znak zostaje mu dany, niejako wbrew jego woli. Znak w postaci Emmanuela – „Boga z nami”, zapowiadający Bożą opiekę nad ludem, który został powierzony Bogu. To rozwinięcie stale obecnego na kartach Starego Testamentu orędzia dobrej nowiny o przyjściu Mesjasza. Na potwierdzenie jej realizacji w Jezusie Chrystusie, najpełniejszym Znaku miłości Boga do człowieka, Ewangeliści nawiązują do tych słów Starego Testamentu (por. Mt 1,23; Mt 4,15-14; Łk 1,31), kiedy św. Józef poprzez interwencję samego Boga podejmuje się misji opieki nad Jezusem Chrystusem czy w czasie Zwiastowania. Zło, które tak często towarzyszy mi w moim życiu, położone pod krzyżem Jezusa Chrystusa, ofiarowane Temu, który pokonał wszelkie zło swoją męką, śmiercią i zmartwychwstaniem, nabiera zupełnie innego wymiaru i z pomocą Jego łaski okaże się zwycięstwem, a nie porażką. To właśnie najwspanialszy znak Bożego zainteresowania moim losem. Znak ten nie jest jednak mi narzucony jako zobowiązanie, ale stanowi zaproszenie dla mojej wolności, którą Bóg bardzo szanuje. On mówi do mnie poprzez te znaki i chce stać się „Bogiem z nami”, ale nie za wszelką cenę i nie wbrew mnie samemu. Szanując moją wolność chce zaprosić mnie do tego, aby tak się stało. Czyni to w sposób delikatny i subtelny, a nie narzucający się, jak w historii Eliasza (por. 1 Krl 19,9-13a). Warto zadać sobie znów kilka pytań: Czy cieszą mnie Boże znaki, jakie otrzymuje w moim życiu? Czy staram się te znaki zrozumieć i zgodnie z nimi budować swoje tu i teraz na ziemi? Czy rzeczywiście chcę, aby Bóg był ze mną we wszystkim, co dzieje się w moim życiu? Czy nie szukam go tylko wtedy, kiedy dopadną mnie problemy? Znak przemieniający Odczytanie prostych znaków jest trudne, a co dopiero tych, które daje Bóg. Zresztą już w czasach Jezusa ci, którzy pochylali się nad świętymi tekstami, nie rozpoznali w Cieśli z Nazaretu przychodzącego Emmanuela – Boga z nami, Mesjasza. Tak samo w czasie Eucharystii, kiedy słyszę słowa „Pan z wami”, to słyszę takie samo zapewnienie, jakie słyszał król Achaz. Zapewnienie, abym nie zapomniał, że Bóg jest przy mnie obecny i opiekuje się mną. Z jednej strony oczekuje nieustannych znaków od Boga, które mogłyby mnie prowadzić bezpiecznie przez życie. Chodzi mi jednak raczej o jakieś cuda czy cudowności, bym nie musiał wkładać w ich odczytywanie wysiłku, ale by były one proste i wyraźne niż o prawdzie „znaki czasu”, które domagają się rozeznania. Czasem trudno mi odczytać znaki Boga kierowane do mnie, bo nie chcę tych znaków, bojąc się, że Jezus zabierze mi wszystko. Koncentruje się na tym, co mam utracić z ludzkiego punktu widzenia, zamiast skoncentrować się na tym, co mogę zyskać. „On niczego nie zabiera, a daje wszystko. Kto oddaje się Jemu, otrzymuje stokroć więcej. Tak! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi” (Benedykt XVI na inauguracji pontyfikatu). Dostaję zapewnienie Jego obecności przez znaki, które mi codziennie daje w świecie, który stworzył dla mnie, w swoim Słowie, sakramentach, poprzez wydarzenia i ludzi, których spotykam w swoim codziennym życiu. Chce w ten sposób nastroić mnie na zauważenie tych znaków Jego miłości. On nie chce, abym tworzył swoje znaki wg moich ludzkich oczekiwań, które później przyniosą mi rozczarowanie i smutek. On chce, abym odkrywał te Jego znaki, poprzez które mówi do mnie, bo On doskonale wie, że tylko odczytując i pozwalając się przemienić Jego znakom sam stanę się świadectwem dla ludzi, którzy mnie otaczają. Warto na koniec zadać sobie pytanie: Czy rozpoznawanie znaków Boga w codzienności i ich przyjmowanie wpływa na moją codzienność? Czy przez rozeznanie tych znaków staje się dla innych wyraźnym znakiem Bożej obecności w świecie? Czy przez swoje rozeznanie Bożej woli pomagam innym Ją rozeznawać w znakach, które Bóg przekazuje im poprzez moją osobę? opr. aś/aś

znaki na niebie od boga