List Ignacego Do Rzymian. 1. Ignacy, zwany też Teoforem, do wspólnoty mesjańskiej obdarzonego miłosierdziem przez hojność Najwyższego Ojca i Jego Jedynego Syna, Jezusa Chrystusa, wspólnocie mesjańskiej wielce umiłowanego i oświeconego z woli Tego, z którego woli istnieje wszystko, co istnieje, w miłości Jezusa Chrystusa, Boga Można spotkać się z takim rozróżnieniem na poziomy wiary. Pierwszy to „wierzę w Boga”, czyli jestem pewny co do istnienia Boga, wierzę że On jest. Na tym etapie wiary jest bardzo wielu ludzi. Co więcej, jest wielu aniołów oraz Szatan. On też dobrze wie, że Bóg jest. Być więc na pierwszym poziomie wiary to być na takim samym Ebooka „Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego”, tak jak pozostałe książki w formacie elektronicznym przeczytacie w aplikacji mobilnej Woblink na Android lub iOS lub na innym urządzeniu obsługującym format epub lub mobi - czytnik ebooków (Pocketbook, Kindle, inkBook itd.), tablet, komputer etc. Czytaj tak, jak lubisz! Jeśli pytasz czy wierzę w Boga, to tak, wierzę. Wenn du fragst ob ich an Gott glaube, dann ja, tue ich. Zarejestruj się, żeby zobaczyć więcej przykładów proste. Tłumaczenia w kontekście hasła "wierzę w boga" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Nie jestem religijny, ale wierzę w Boga. Różaniec - wstęp. Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion. Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał. SYMBOL WIARY Wierzę w jednego Boga Ojca wszechmogącego from studylibpl.com. Wierzę w boga ojca.tekst modlitwy oraz mp3 do pobrania znajdziesz na stronie: I w jezusa chrystusa, syna jego jedynego, pana naszego; Wierzę w jednego boga, ojca wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemi,. . Kraków, WSD, 1. Już tysiące słów padało w jesiennym miesiącu maryjnym o skarbie róż - nie ogrodowych, ale róż wiary - piętnastu świętych tajemnic. Dziś przychodzi nam poprosić Maryję o pomoc w uchyleniu rąbka tej tajemnicy, jaką jest tajemnica naszej wiary, wiary wyznawanej w modlitwie różańcowej. Prośmy Wspomożycielkę Wiernych o pomoc dla mnie, bym owocnie otwierał usta, a was o cierpliwość, byście skutecznie otworzyli serce, zdolne rozsądzić pszenicę od plewów. 2. Trzymając w ręku różaniec, nawet kleryk Krakowskiego Seminarium może zastanowić się, czy Credo trzeba odmawiać na początku, czy na końcu życiodajnej modlitwy. Różne tradycje lokalnych Kościołów, tradycja Seminarium, setki książeczek do nabożeństw, różaniec w parafii, czy w domowym Kościele bądź się kłócą, bądź zgadzają w tym temacie. Trzeba jednak Credo umieścić raczej na początku modlitwy różańcowej ze względów i teologicznych, i praktycznych. Tak też uczyły babcie i mamusie swoje pociechy w niejednej wiosce malowniczej Małopolski. „Gdy zaczynasz odmawiać tę modlitwę - mówiły - weź krzyżyk, który jest na początku różańca do swej ręki i trzymając go wyznaj wiarę, w Boga". 3. Czym jest to wyznanie wiary? Jest pomostem między nauką naszych rodziców i nauką Kościoła pierwszych wieków. Wyznanie to, zwane Składem Apostolskim jest bowiem pierwszym credo soborowego Kościoła. Pochodzi z 324 r. i jest widzialnym znakiem niewidzialnej mocy potężnego już wtedy Ludu Nowego Przymierza. Już to przyczynia się do poznania roli, jaką odgrywa „Wierzę w Boga" w mojej modlitwie różańcowej. A jaka jest ta rola? 4. Przede wszystkim jest to rola jakby ogólnego przewodnika. W tym sensie Credo jest pionem, który nadaje kierunek rozmyślaniu nad świętymi tajemnicami, czuwa nad prawowiernością mojej modlitwy. Credo pobudza moją świadomość. Mówi mi, że to, co będę teraz czynił należy do dziedziny wiary. Credo nadaje powagi i wagi modlitwie poprzez swój majestat historyczny i przypomnienie tego, co w życiu najważniejsze. To Credo przypomina także, kim ja jestem, bo jestem tym, w co wierzę. I tak Credo jest dla mnie biletem, zaproszeniem, kartą wstępu do tajemnic różańca świętego. Nie mogę owocnie rozmyślać, jeżeli nie wierzę, nie wierzę, jeżeli tego nie wyznaję. Bo skarb różańca jest skarbem dla wierzącego, fałszywą perłą dla serca niewiary. 5. To moje „wierzę" jest jednak także jakby szczegółowym przewodnikiem. Przypomina, że cały różaniec wyrasta z wiary w konkret i do takiej wiary prowadzi. „Wierzę", bo nie wszystko rozumiem i dlatego też rozmyślam nad prawdami wiry. „Wierzę w Boga Ojca", Tego, który posłał anioła Gabriela do mieściny Nazaret, Tego, który był wielbiony przez Dziewicę poślubioną Józefowi. Wielbiony życiowym fiat i wypowiedzianym Magnificat. „Wierzę w Jezusa Chrystusa, Syna Jedynego", który narodził się w Betlejem z Maryi Panny, ku czci której modlitwę tą odmawiam, która Go ofiarowała w świątyni i tam też znalazła. Wierzę w Jezusa, który był ukrzyżowan, bo nie uchylił się od dźwigania krzyża i umarł, bo nie uchylił się od dźwigania woli Ojca. Wierzę i w zmartwychwstanie, dlatego je będę rozmyślał i we wniebowstąpienie, bo tam jest Pan, gdzie serce me tęskni. Skoro odszedł, to wierzę w Jego powtórne przyjście, bo kto uwierzył w krzyż, wierzy i w życie z Tym, który na nim skonał. Wierzę w Ducha Świętego, którego zesłanie rozmyślać będę i to zielonoświątkowe, i to nieustanne - duszy wnętrza mego. Wierzę w Kościół powszechny, w tysiące ludzi trzymających święty różaniec w uświęcanych dłoniach i w tę, która pierwsza w tym Kościele - wniebowzięta i ukoronowana. Jeśli Ona Niepokalana, wierzę w grzechów odpuszczenie; jeśli wniebowzięta, w ciała zmartwychwstanie; jeśli króluje życiem, wierzę, że ono wieczne; jeśli mówi fiat, nie mogę nie powiedzieć amen. To amen dopiero pozwala mi wejść w szczegóły nieustannie toczącej nie „się", ale przez Boga historii zbawienia. Amen nie tylko temu Credo, ale amen Panu, amen Maryi, amen Kościołowi. Poprzez „amen" mogę wejść w szczegóły radosne, bolesne i chwalebne, w szczegóły 15 tajemnic świętego życia. 6. Jeśli mój różaniec pozostawiał wiele do życzenia i jeśli nadal niedostatek jest częstym mym gościem, to dlatego, że brakowało mi tego „Wierzę" - nie tylko w świadomości, ale często także na ustach. I to też jest łaską Pana, że dane mi jest mówić o tym, bo gdyby nie to, jeszcze dziś odmawiałbym codziennie nie cząstkę różańca, ale 5 tajemnic, a to jest wielka różnica. Dziękując komu się należy za tę łaskę, jeszcze raz proszę z przekonania i z serca. Proszę o wiarę, zachęcam do wiary i życzę wiary, bo jaka będzie nasza wiara, takie będzie Credo, a jakie Credo, taki różaniec. „Panie, przymnóż na wiary!" Święta Panienko „zaradź naszemu niedowiarstwu", byśmy nie na darmo rozważali święte tajemnice Twojego życia. Byśmy nie byli jakoby te wieprze, przed które rzucono drogocenne perły! Wierzę w Boga Wierzę w Boga — mówimy w naszym wyznaniu wiary. Jest rzeczą aż nadto oczywistą, że słowa te znaczą bardzo wiele! Kim jednakże jest Ten, w którego wierzę — Bóg? Słowo Boże odsyła nas do pierwotnego doświadczenia Izraelitów z mogącą oddziaływać rzeczywistością, która dała im się poznać jako Jahwe, to znaczy: „Ja Jestem”. W wielu doświadczeniach tej obecności Izrael poznał, że to Jahwe-Bóg jest tą potężną rzeczywistością. To On wezwał Abrahama z jego ojczyzny i wybawił plemiona izraelskie ze śmiertelnego niebezpieczeństwa w Egipcie. Był także tym, który zawsze przychodził, gdy wołał do Niego znajdujący się w niebezpieczeństwie naród. Tak powracające doświadczenia w toku dziejów plemion izraelskich nie wywoływały niepokojów. Przeciwnie, doprowadziły do powstania narodowej wspólnoty oraz do wspólnoty wiary w Niego i w Jego ratującą moc. Z wielu różnych elementów uczynił On jeden naród, niejako „stworzył” go, obdarował życiem i nadzieją. Jemu też mogli się Izraelici całkowicie powierzyć, a zarazem uwierzyć. Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi. I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen. Później prorocy doświadczyli jeszcze czegoś innego, zupełnie nieoczekiwanego. Musieli odkryć i wyznać, że On jest tym, do którego należą także inne narody. Było to zarazem zdumiewające i prowokujące: Jahwe-Bóg bowiem poprowadził narody pogańskie przeciw Izraelowi, by ukarać lud, którego wiara sprowadzała się do wyznawania Go samymi wargami, a nawet zdawała się całkowicie wygasać. Równocześnie jednak tym, którzy mieli otwarte serca, obiecywał nowe życie, nową przyszłość. Także te doświadczenia prowadziły w Izraelu do nowego zaufania Mu — do wiary. Jeszcze inaczej doświadczył Boga Jezus. Nazywa Go i zwraca się do Niego słowami: „Abba — Ojcze!” W takim stopniu przeżył Boga jako Ojca, że mógł i musiał zarazem doświadczyć siebie jako Syna, jako Jego Syna. Dlatego widział wypełnienie swego życia w takim działaniu, aby przez wszystkie Jego słowa i czyny przenikała miłość Ojca do ludzi. Służbę tę Jezus pełnił z wewnętrzną bezinteresownością i przekonującą dobrocią, tak że ludzie czuli się umocnieni i pocieszeni. Te nowo nabyte przez Jezusa doświadczenia niosły im wyzwolenie i poruszały ich do głębi. Dzięki nim zawierzali Jezusowi i Temu, któremu Jezus umożliwiał działanie w ich życiu — zaczynali wierzyć w Boga. Ilekroć otwieram Pismo Święte, zawsze uobecnia mi ono doświadczenie Izraela, proroków, a także doświadczenie Jezusa. Jakkolwiek mogą to być niesamowicie wzruszające doświadczenia Izraela czy najwznioślejsze doświadczenia Jezusa — są to jednak ich doświadczenia. Tymczasem jakie znaczenie mają one dla mnie? Czy i ja mam udział w tych doświadczeniach? Czy i mnie otwiera się możliwość uczestniczenia w Bożej światłości? Myślę, że tak. Pewna kobieta, protestantka, powiedziała mi kiedyś, że z uwagą czyta Pismo Święte. Tekst ten bowiem ją oświeca: coś ją dotyka, wewnętrznie przenika. Czy może być inaczej, kiedy bez pośpiechu i z uwagą stykam się ze Słowem? O iluż to lękach, nadziejach i wyzwalającej radości mówi mi Biblia. Jak wiele w niej słów wdzięczności i uwielbienia pomimo wielkiej nędzy, która dręczyła ówczesnych ludzi! Czy owa wewnętrzna radość, zdecydowana stałość, wierność i miłość, zaufanie ludzi, których spotykam na kartach Pisma Świętego, są samymi tylko odkryciami i odczuciami? Czy miłość Jezusowa — posunięta aż do wydania samego siebie — to tylko ludzkie osiągnięcie? Czyż nie napotykam tutaj tę przeogromną moc dobroci, której powierzali się wszyscy poczynając od Adama aż po Abrahama, a dalej od Abrahama aż do Jezusa? Skoro oni powierzyli się tej mocy, czyż ja mogę zrobić inaczej? Oczywiście, może się zdarzyć i tak, że sam — może tylko jeden jedyny raz w życiu — doznam niezapomnianego przeżycia, które ożywi albo nawet dopiero obudzi moje zaufanie do Niego. U wielu wiara opiera się właśnie na takich przeżyciach. Może też zdarzyć się i tak, że będę posiadał „jedynie” zwyczajne doświadczenia, uważane przez innych za doświadczenia „bez znaczenia”, które jednak mnie osobiście dopomogą w zrozumieniu i wyjaśnieniu własnego istnienia. W tego rodzaju doświadczeniach rozpoznaję Go po działaniu, a jednocześnie odczuwam, że nie ma na świecie takiej mocy, która byłaby w stanie dokonać tego, co On sprawia. Żadna siła nie potrafi powstrzymać Jego działania. Dlatego mogę Mu zaufać, mogę w Niego uwierzyć, podobnie jak uczyniło to już wielu przede mną. Uczynię to najlepiej we wspólnocie z tymi wszystkimi, którzy Mu uwierzyli od początku istnienia ludzkości — we wspólnocie ze świętymi. opr. aw/aw Przeszło dwa miliardy ludzi podaje się za chrześcijan. Większość należy do kościołów, które uczą dogmatu o Trójcy Świętej. Według tego dogmatu Ojciec, Syn i duch święty są jednym Bogiem. W jaki sposób nauka ta została oficjalnie przyjęta? I co ważniejsze, czy jest ona zgodna z Biblią? BIBLIĘ skończono spisywać w I wieku Tymczasem dogmat o Trójcy rozwinął się z poglądów, które zaczęto oficjalnie formułować w roku 325 — ponad dwa stulecia później. Było to na soborze w Nicei w Azji Mniejszej (obecnie İznik, Turcja). Według dzieła New Catholic Encyclopedia w przyjętym wtedy wyznaniu wiary po raz pierwszy oficjalnie sprecyzowano ‛chrześcijańską ortodoksję’, łącznie z definicją Boga i Chrystusa. Dlaczego jednak uznano za potrzebne definiowanie Boga i Chrystusa paręset lat po spisaniu Biblii? Czy sama ta Księga nie wypowiada się w tych ważnych sprawach dostatecznie jasno? CZY JEZUS JEST BOGIEM? Kiedy Konstantyn Wielki został jedynym władcą państwa rzymskiego, rzekomi chrześcijanie toczyli polemiki na temat pozycji Chrystusa względem Boga. Czy Jezus jest Bogiem? Czy może został przez Niego stworzony? Cesarz postanowił to rozstrzygnąć i w tym celu zwołał dostojników kościelnych do Nicei. Nie zależało mu jednak na znalezieniu prawdy, lecz na tym, by religia nie podzieliła jego imperium. „Dla nas jest tylko jeden Bóg, Ojciec” (1 Koryntian 8:6, Współczesny przekład). Konstantyn zachęcał zebranych biskupów, których mogło być kilkuset, do zajęcia jednomyślnego stanowiska. Kiedy jego apel nie przyniósł rezultatu, zaproponował soborowi zatwierdzenie niejasnej formuły, że Jezus jest „współistotny” (homoousios) Ojcu. Wprowadzenie tego niebiblijnego terminu, pochodzącego z filozofii greckiej, położyło fundament pod dogmat o Trójcy, jaki znalazł się w późniejszych wyznaniach wiary. Pod koniec IV wieku dogmat ten w zasadzie przybrał postać znaną obecnie, także w odniesieniu do tak zwanej trzeciej osoby — ducha świętego. DLACZEGO WARTO SIĘ TYM INTERESOWAĆ? Jezus powiedział, że „prawdziwi czciciele będą czcić Ojca (...) prawdą” (Jana 4:23). Prawda ta została utrwalona na kartach Biblii (Jana 17:17). Czy Biblia uczy, że Ojciec, Syn i duch święty stanowią trzy osoby tworzące jednego Boga? Po pierwsze, w Piśmie Świętym w ogóle nie znajdziemy słowa „Trójca”. Po drugie, Jezus nigdy nie twierdził, że jest równy Bogu. Oddawał Mu cześć (Łukasza 22:41-44). Kolejnym argumentem są relacje Jezusa z jego uczniami. Nawet gdy już został on wskrzeszony do życia duchowego, nazwał ich swoimi braćmi (Mateusza 28:10). Czyżby uczniowie byli braćmi Boga Wszechmocnego? Oczywiście, że nie! Chrystus nazwał ich braćmi, bo dzięki wierze w niego — pierworodnego Syna Bożego — stali się synami tego samego Ojca (Galatów 3:26). Porównajmy teraz kilka wersetów z następującym fragmentem wyznania wiary sformułowanego na soborze w Nicei. Nicejskie wyznanie wiary: „Wierzymy (...) w jednego Pana Jezusa Chrystusa, (...) z istoty Ojca, Boga z Boga, Światłość ze Światłości, Boga prawdziwego z Boga prawdziwego”. Co mówi Biblia: „Ojciec jest większy ode mnie [Jezusa]” (Jana 14:28) *. „[Ja, Jezus,] wracam do Ojca, mojego i waszego, do Boga mojego i waszego” (Jana 20:17). „Jest tylko jeden Bóg, Ojciec” (1 Koryntian 8:6). „Chwała niech będzie Bogu i Ojcu Pana naszego, Jezusa Chrystusa” (1 Piotra 1:3). „Tak mówi ten, który ma na imię Amen. On [Jezus] jest (...) początkiem Bożego stworzenia” (Objawienie 3:14) *. No nie, kobiety z Polski nie są groźne. Wedle teorii z mojego kochanego filmu "Avanti": najgorsza kobieta na świecie to kobieta z Sycylii, gorsza od kobiety z Sycylii jest tylko kobieta z Sycylii w ciąży! Gdy to opowiedziałem swojemu lekarzowi, który ma dom w okolicach Corleone - zaprzeczył i stwierdził, że są one do rany przyłóż! Zgoda, doktorze, ale chyba nie do rany pan je przykładasz...No, wystartowaliśmy, dziś będzie moje wyznanie wiary. A zaczęło się - jak zwykle - niewinnie. Zadzwonił przyjaciel i mówi, że ma białaczkę. I leży na onkologii. Pyta, co robić, przygnębiony. Próbuję poprawić mu nastrój. "Wiesz co, Józiu, pojedź na ryby. Na łososie do Norwegii. Wypoczniesz, złowisz coś, zmrożonej wódki popijesz, życia użyjesz, póki jeszcze siły" (a on całe życie pracuś, zero alkoholu, zero zabawy, wzór męża i ojca - aż dziwię się czasem, skąd ja mam takich przyjaciół). No i już wydawało mi się, że go przekonałem. Aż tu telefon. Znów Józio, przyciszonym głosem. Pomyślałem nawet, że umiera. A on: "Wiesz, posłuchałem cię. I wyjechałem się wyciszyć. Ale wiesz gdzie? Na tygodniowe rekolekcje do Częstochowy".Czy wiesz, Józek, jak smakuje surowy łosoś złowiony w Norwegii? Łapiesz go, bo sam się na haczyk zaczepia. Odcinasz głowę (bo ryba, jak też władza wszelka od głowy się psuje). Patroszysz, płuczesz, solisz, dokładasz kopru zielonego i na dwa dni do lodówki. Wyjmujesz i... niebo w gębie! Zaczynasz rozumieć, jak ludzie żyli tysiącami lat bez ognia - bo czyż nie jest pyszny tatar? A ostrygi? Owoce? No więc Józio, mimo tej mojej naprawdę dobrej reklamy, wybrał... Częstochowę! Klasztor. Modlitwę u paulinów. Najpierw myślałem, że zwariował chłop na starość. Ale nie, już w piątek wieczorem dzwonił pytać, jaki jest do przerwy wynik Widzewa z Legią... I przeprosił, że mówi tak cicho - bo dzwoni spod kołdry. Bo medytacje. I mówił, że ksiądz też pyta się o wynik...Jestem ciekawski, więc zapytałem Józia, skąd ta wiara. I nie chcę filozofować, więc powtórzę jego słowa: "Jak tak leżę na onkologii, to widzę setki ludzi, często młodych, bardzo chorych, którym lekarstwa nie pomagają - nieco tylko uśmierzają ból. I idziemy do Boga. Nie po cudowne lekarstwo, takiego nie ma. Ale po wyciszenie się, jak te rekolekcje. Modlitwa dodaje niezwykłych sił. I cudownie tamuje łzy…".Wierzysz w to naprawdę? - podpuszczam, gdyż jedyna modlitwa, jaką ja wznoszę do Boga, to: "Panie Boże, daj zdrowie, bo na rozum za późno!". A na to Józek zaczyna opowieść. Że jego babcia w roku 1903 poszła z synkiem w wózku, pieszo, z Włocławka do Częstochowy i wyzdrowiał. Że młody kleryk z Włocławka, Stefan Wyszyński, też mimo ciężkiej choroby wybrał się do Częstochowy, ozdrowiał, żył jeszcze kilkadziesiąt lat. I zrobił tak wspaniałe rzeczy jak pojednanie Polaków z Niemcami, pokazał coś niezwykłego - chęć pokoju między ludźmi, tego, czego tak bardzo brakuje, zwłaszcza teraz...Gdy Józio zaczyna filozofować, lubię go sprowadzić na ziemię. No więc, że księdzu Popiełuszce Włocławek jakoś nie pomógł, stał się miejscem męczeńskiej kaźni... Ale przyjaciel i tu ma odpowiedź: "Ta śmierć to tylko dowód, jak silna jest nienawiść do Boga, ale też jak Bóg... wybacza. Bo ludzie wciąż nie wiedzą, co czynią...".Tak. Wiara uczy miłości i wybaczania… W samą porę ten Józek mi to powiedział. Jesteśmy bowiem świadkami ataków na Kościół. Oczywiście będą przegrane, jak przegrany jest każdy ubliżający Bogu - tak dzieje się zresztą od dwóch tysięcy lat. Teraz postępowcom nie pasuje, że Kościół protestuje przeciw in vitro. Ja podzielam te niepokoje, zresztą jestem przeciwko zarówno in vitro (czyli w szkle), jak i in gommo (czyli w gumie) - przeciwko! Ludzkie pomysły w zakresie eksperymentów czasem są pożyteczne, bo są, prawda to, ale zawsze mają uboczne skutki, zawsze! (już był zresztą taki doktor, co eksperymentował, Frankenstein się nazywał, a Mengele też miał lekarski dyplom).Księżom odmawia się dziś, by bronili zasad - no to kto ma ich bronić? Józek zresztą, budowlaniec, wcale nie pod wpływem rekolekcji powiada, że nie doceniamy długofalowych planów Kościoła: "Zobacz, Pawełku, jak oni budują kościoły. Tylko z najdroższej cegły, klinkierówki, wolno i starannie. Bo to nie są budowle na jutro i pojutrze, to są budowle na setki lat! Na wieki wieków!". Jasne, każdy ma chwile zwątpienia. Ja na przykład najtragiczniejszy dzień w życiu miałem tuż po tym, jak modliłem się w bazylice Mariackiej. Dziś rozumiem, że grzech to wolna wola - i tu żaden Bóg nie jest wszechmogący i nie zbawi. Jak i w chorobie. I Bóg nie spowoduje, że ludzie przestaną się mordować i nienawidzić. Ale pokazuje drogę, że można spróbować. I nadstawić drugi policzek. I przyklęknąć!Wielka szkoda, że biskupów się nie słucha, raczej z nich podśmiewuje. Też tak mam. Ostatnio prezydent wybrał się do Watykanu na audiencję (ej, mądrale, zauważyliście, że Kościół nasz ma własne państwo, nie posiadając - jak kpił Stalin - ani jednej dywizji). Otóż usłyszałem, że audiencja Komorowskiego szykowana była na 20 minut, a trwała 30. I pomyślałem, że... Benedykt XVI najwyraźniej znów mówi o jedną trzecią wolniej, staruszek... Zresztą nie ja wymyśliłem ten żart: "Pooolaaacy! Jesteście otoczeeeni! Bożąąą miłooością!". Nie przepadam za niemieckim papieżem, ale wiem, że skoro go wybrano, nie bacząc na paszport ani młodość w Hitlerjugend, to znaczy, że Bóg naprawdę chce zgody narodów. Chyba jako ostatni parę razy mi pomógł. Gdy jeden raz w życiu byłem u spowiedzi, u kolegi zresztą, przy piwku to się odbywało, jak to u mnie - zapytał, czy mam jakiś ciężki grzech na sumieniu. Odparłem, że tak, że nie ożeniłem się z matką mojego syna. A on na to: "Paweł, ale to nie jest grzech! Chciałeś dziecka? Nie namawiałeś matki do aborcji? Nie? No to jest twoja zasługa, życie dałeś!". Ksiądz więcej dał mi ulgi niż tysiąc randek. Rozgrzeszenie. ale wrócę do Józia kochanego, który czuje się po rekolekcjach już lepiej, no i do tych ryb. Przypomniał mi się dowcip, jak to w sklepie wędkarskim przyjmują nowego sprzedawcę i właściciel przygląda się jak nowemu idzie. No i wchodzi klient, a nowy sprzedaje haczyki, potem żyłkę. I dwa kołowrotki. I wędkę. I spinning. Kalosze. I łódkę! - Świetnie panu poszło - wybiega go pochwalić. Bo on przyszedł kupić haczyki, a pan mu i wędki, i łódkę sprzedał. I Ależ on wcale nie przyszedł po haczyki! Tylko po podpaski! A ja mu na to: Panie, jak żona ma okres, no to co pan będziesz w domu siedział! No to jedź pan na ryby! No więc Józiu, pojedźmy na te ryby! Pomodlimy się o zdrówko i dobre branie. Ty - o te przepyszne łososie na surowo. A ja - że jak już ma być branie, to żeby to nie były kobiety z Sycylii. Bo mieć w domu kobietę z Sycylii w ciąży - tego bym ci chyba, Józiu, nie wybaczył nigdy. Bo tylko Bóg wybacza, naprawdę. Nieojciec w religiach świata Bóg jest centralną rzeczywistością religii, ale tylko chrześcijaństwo objawia Boga jako Ojca wszystkich ludzi. W innych religiach, nawet tzw. religiach księgi, Bóg określany jest wieloma terminami, które nigdy jednak nie przypisują mu ojcostwa rodzaju ludzkiego. Owszem, mówi się w nich o stworzeniu człowieka, lecz stworzenie nie jest tym samym, co zrodzenie. W Koranie możemy przeczytać: Wierzymy w Boga i w to, co nam zostało zesłane. W islamie Bóg jest jeden i wszechwładny, wszechmocny, wszystkowidzący, wszystkosłyszący, miłosierny, litościwy, przebaczający. W Koranie nie znajdziemy jednak określenia "Bóg Ojciec". W buddyzmie pod pojęciem "boga" wyznawcy uznają wszechogarniającą, ponadczasową, nigdy niestworzoną Prawdę. Buddyjski bóg nie posiada osobowości. W taoizmie tao jest: ...stanem i rzeczywistością, nie jest czynnością ani kształtem. Może być udzielone, ale nie może być wzięte. Można je osiągnąć, ale nie można go zobaczyć... Istniało przed narodzinami nieba i ziemi, a nie jest dawne; jest starsze od najgłębszej starożytności, a nie jest sędziwe. W żadnym przypadku nie ma charakteru istoty boskiej, tym bardziej trudno mówić o ojcostwie. W hinduizmie bogów jest wiele. To jedyna religia, w której bóstw wciąż przybywa. żaden z nich nie jest jednak ojcem ludzi. Pojęcie "ojca" pojawia się natomiast w ruchu "Hare Kriszna", ale oznacza ojcostwo w sensie przenośnym, nie dosłownym (ojciec wszystkich żywych istot). Potężny Ojciec w Starym Testamencie Pojęcie Boga jako ojca pojawia się dopiero w judaizmie. Odnosi się ono najpierw do przyszłego Króla Mesjasza: Tyś Synem Moim, Ja Ciebie dziś zrodziłem. Myśl tę powtórzy Dawid w Księdze Trzeciej Psalmów wobec tajemniczego "pierworodnego"; "Ty jesteś moim Ojcem" - powie niejako w imieniu Syna Człowieczego. Nawiąże w ten sposób do słów Jahwe zapisanych w Drugiej Księdze Samuela: Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem. Bóg przedstawiany jest jako Ojciec człowieka: króla Izraela. O tym człowieku i królu więcej mówią kolejne Księgi Pisma Świętego. Księga Mądrości nazywa go "sprawiedliwym" i "niewygodnym", bo: ...sprzeciwia się naszym sprawom..., chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim..., chełpi się Bogiem jako ojcem. Wrogowie logicznie wnioskują: Jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim. Prorok Izajasz powie znacznie więcej. Dziecię, które ma się narodzić, nazwie "Odwiecznym Ojcem". Jeśli "Ojcem", to zasadne zdaje się być pytanie: Czyim Ojcem? Czy tylko Ojcem Syna Bożego? Okazuje się, że również ojcem "naszym": Boś Ty naszym ojcem! Tyś, Jahwe, naszym ojcem. A przez usta Jeremiasza Jahwe wyrazi swoją tęsknotę i pragnienie: Jakże chciałbym cię zaliczyć do synów. Myślałem: Będziesz Mnie nazywał "Mój Ojcze!" Malachiasz natomiast zapyta retorycznie: Czyż nie mamy wszyscy jednego ojca? Jahwe objawia się jako troskliwy Ojciec: Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; troszczyłem się o nich. Przyciągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę - schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. Bóg przemawia do człowieka ciepło i pieszczotliwie: Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku... Abba, "Tatuś" w Nowym Testamencie Czy w takiego Boga wierzę? O naszym usynowieniu i ojcostwie Boga mówi dobitnie Nowy Testament. Prawdę tę objawił ludziom najpełniej Syn Boży i Syn Człowieczy. Osobowy i ojcowski charakter Boga znajduje swój wyraz przede wszystkim w fakcie wcielenia Chrystusa. Przez to Bóg zbratał ze sobą wszystkich ludzi. Kiedy się modlicie, mówcie: "Ojcze nasz". Odtąd ludzkie postępowanie ma być niejako dowodem ich boskiego rodowodu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie. W pierwszym więc rzędzie dziećmi Bożymi są chrześcijanie. To oni mają być unaocznieniem prawdy o Bożym ojcostwie. Bóg to nie tyle surowy Ojciec-Sędzia, ile kochający, czuły, wyrozumiały, skory do wybaczania Abba - "Tatuś". Tak zwracał się do Niego Jego Pierworodny w chwilach szczególnie trudnych: "Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe..." Tak zachęca nazywać Boga św. Paweł: "Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi..." I w tym duchu - "duchu przybrania za synów... możemy wołać: «Abba, Ojcze»". Nie jest to jedynie domysł ani przenośnia. Na dowód tego, że jesteśmy synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem chrześcijanin jest synem: Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej. Ojciec wcielony w Kościele Nie sposób przecenić, a tym bardziej nie docenić faktu boskiej natury człowieka. Każda istota ludzka jest "z Jego rodu", a chrześcijanie są tu uprzywilejowani. Prawda ta została w sposób jasny objawiona, a owa boska natura "wszczepiona" poprzez sakrament chrztu. Można by się zadumać nad doniosłością owego faktu, a przy tym mocno zarumienić. Wszak tak mało w naszym życiu z boskiej istoty... Słyszy się bowiem powszechnie o rozpuście między nami, i to takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan. Poczytne tabloidy i usłużni sąsiedzi wytykają nas palcami i nasze niegodziwe uczynki. Nie jesteśmy aniołami, a jeśli mówią o nas bogowie - to ci nieświęci: królowie życia w poczekalni sławy. "Wierzę w Boga Ojca" - powtarzam w każdą niedzielę. Ale czy kogokolwiek przekonam o mojej wierze, skoro sam nie mam do końca pewności, że Bóg to mój Ojciec, mój Tatuś...? O. dr Ignacy Kosmana OFMConv, RN 3/2011, s. 80 PoprzedniWierzę w Boga OjcaNastępny

tak ja wierze w boga ojca